Od niedawna piszę opowiadanie. Jest ono o całkiem innej tematyce. Opowiadanie jest o Bartoszu Kurku. Bardzo bym was prosiła żebyście tam zajrzeli.
Oto link:
Volleyball is my life
sobota, 6 grudnia 2014
środa, 3 września 2014
Rozdział 9
Ten rozdział chciałabym zadedykować mojej siostrze Karolinie i życzyć jej wszystkiego najlepszego w dniu jej jedenastych urodzin.
Ten rozdział jest dodany właśnie w dniu twoich urodzin czyli 3 września.
Myślałam, że to będzie wspaniały wieczór i się nie myliłam. Po dość długim pocałunku zaczynało robić się gorąco. Jednak po chwili usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Poderwałam się z łóżka i otworzyłam, zdziwiłam się za wrotami hotelowej komnaty stał Liam.
- Chyba w czymś przeszkodziłem?
- Nie, niby w czym?
- Karolina możemy pogadać?
- Jasne. O co chodzi?
- Nie wiem od czego zacząć?
- Od początku.
- Chciałbym Cię prosić żebyś porozmawiała z Daniell.
- Tak ale o czym.
- To nie jest takie łatwe, bo ona od jakiegoś czasu mnie unika, ignoruje.
- Ok. Daj mi do niej numer.
- 757645976
- Jutro się z nią skontaktuje i poproszę o spotkanie za jakieś dwa tygodnie.
- Ale gdzie się spotkacie?
- W Londynie.
- Jak to w Londynie?
- Normalnie, dostałam stypendium na londyńskiej uczelni.
- To super. A gdzie będziesz mieszkać?
- Wujek załatwia mi mieszkanie.
- A czym się zajmuje twój wujek.
- Jest menagerem bardzo sławnego boysbandu.
- Jak się nazywa ten zespół?
- Nie jestem pewna czy ty go kojarzysz, bo to bardzo sławna brytyjsko-irlandzka formacja.
- Podaj jego markę.
- ONE DIRECTION.
- Simon jest twoim wujkiem?
- Tak.
- A czy znasz adres?
- Oczywiście, bo za dwa dni się przeprowadzam.
- Podaj mi go.
- Po co Ci?
- Chcę wiedzieć gdzie w razie potrzeby Cię szukać.
- Ok. Victoria Embankment 13.
- Wiesz czyj ty adres podałaś?
- No miejsce mojego i Sylwii zamieszkania.
- A wiesz kto tam mieszka?
- No nie.
- My i twój wujek z rodziną.
- Ale mnie wystawił, ciekawe czy moi rodzice o tym wiedzieli?
- Zapewniam Cię, że tak.
- A skąd możesz wiedzieć?
- Simon mówił, że jego rodzina prosiła o znalezienie mieszkania dla siostrzenic z Polski, ale nie mówił nazwiska, więc nie wiedzieliśmy, że chodzi o Was.
Wzięłam telefon do ręki, żeby sprawdzić która godzina. Zegarek na wyświetlaczu wskazywał 10.15. Niall spał więc go obudziłam i oznajmiłam, że muszę wracać do domu, bo mam się spakować. Niall wstał i powiedział, że mnie odwiezie.
**30 minut później**
Byliśmy na miejscu, zaprosiłam go do domu. Zrobiłam śniadanie, po czym zjedliśmy i poszliśmy na górę. Poprosiłam go o 10 minut wzięłam z garderoby ubrania i zniknęłam w łazience, by wziąć prysznic. Wyszłam z pod natrysku i ubrałam się w przygotowaną odzież, po chwili gotowa wróciłam do mojego pokoju. Gdy chłopak zobaczył mnie podszedł i objął mnie od tyłu, i obsypał moją szyję gorącymi pocałunkami. Momentalnie zaprzestał i oznajmił, iż wyglądam prześlicznie. W momencie, gdy blondyn mnie całował czułam jak miliony motylków latają po moim wnętrzu, a przede wszystkim moje nogi stawały się jakby były z waty. Jednak po chwili oprzytomniałam i rzekłam, że za niecałą dobę muszę być w drodze do Londynu. Chwyciłam walizkę i poszłam się pakować. Zaczęłam wkładać do niej ubrania, biżuterię i kosmetyki.
**2 godziny później**
Większość miałam już spakowane Niall zaproponował żebyśmy wyszli na spacer. Udaliśmy się do parku Skaryszewskiego, chodząc alejkami opowiadałam chłopakowi historię mojej ojczyzny. Był zaskoczony, że wiem tyle o dziejach kraju w którym urodziłam się i wychowałam. Dzień minął nam bardzo spokojnie, po drodze wstąpiliśmy do kawiarni na kawę i ciasto. Podeszła do nas kelnerka i spisała nasze zamówienie. Wybrałam latte i szarlotkę, blondyn wziął espresso i taki sam wypiek. Odprowadził mnie do domu i się pożegnaliśmy.
_____________________________________________
Na wstępie chciałabym przeprosić za to, że tak długo nie pojawiały się posty. Jednak i tak pewnie nikt nie czyta mojego opowiadania. Mam nadzieję, że tym osobom, które to czytają podoba im się. Bardzo bym prosiła osoby, które to czytają zostawiły po sobie ślad w postaci komentarza.
Karolka jeszcze raz wszystkiego najlepszego, dużo zdrowia, samych piątek w szkole i tego co sobie sama życzysz.
Ten rozdział jest dodany właśnie w dniu twoich urodzin czyli 3 września.
Myślałam, że to będzie wspaniały wieczór i się nie myliłam. Po dość długim pocałunku zaczynało robić się gorąco. Jednak po chwili usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Poderwałam się z łóżka i otworzyłam, zdziwiłam się za wrotami hotelowej komnaty stał Liam.
- Chyba w czymś przeszkodziłem?
- Nie, niby w czym?
- Karolina możemy pogadać?
- Jasne. O co chodzi?
- Nie wiem od czego zacząć?
- Od początku.
- Chciałbym Cię prosić żebyś porozmawiała z Daniell.
- Tak ale o czym.
- To nie jest takie łatwe, bo ona od jakiegoś czasu mnie unika, ignoruje.
- Ok. Daj mi do niej numer.
- 757645976
- Jutro się z nią skontaktuje i poproszę o spotkanie za jakieś dwa tygodnie.
- Ale gdzie się spotkacie?
- W Londynie.
- Jak to w Londynie?
- Normalnie, dostałam stypendium na londyńskiej uczelni.
- To super. A gdzie będziesz mieszkać?
- Wujek załatwia mi mieszkanie.
- A czym się zajmuje twój wujek.
- Jest menagerem bardzo sławnego boysbandu.
- Jak się nazywa ten zespół?
- Nie jestem pewna czy ty go kojarzysz, bo to bardzo sławna brytyjsko-irlandzka formacja.
- Podaj jego markę.
- ONE DIRECTION.
- Simon jest twoim wujkiem?
- Tak.
- A czy znasz adres?
- Oczywiście, bo za dwa dni się przeprowadzam.
- Podaj mi go.
- Po co Ci?
- Chcę wiedzieć gdzie w razie potrzeby Cię szukać.
- Ok. Victoria Embankment 13.
- Wiesz czyj ty adres podałaś?
- No miejsce mojego i Sylwii zamieszkania.
- A wiesz kto tam mieszka?
- No nie.
- My i twój wujek z rodziną.
- Ale mnie wystawił, ciekawe czy moi rodzice o tym wiedzieli?
- Zapewniam Cię, że tak.
- A skąd możesz wiedzieć?
- Simon mówił, że jego rodzina prosiła o znalezienie mieszkania dla siostrzenic z Polski, ale nie mówił nazwiska, więc nie wiedzieliśmy, że chodzi o Was.
Wzięłam telefon do ręki, żeby sprawdzić która godzina. Zegarek na wyświetlaczu wskazywał 10.15. Niall spał więc go obudziłam i oznajmiłam, że muszę wracać do domu, bo mam się spakować. Niall wstał i powiedział, że mnie odwiezie.
**30 minut później**
Byliśmy na miejscu, zaprosiłam go do domu. Zrobiłam śniadanie, po czym zjedliśmy i poszliśmy na górę. Poprosiłam go o 10 minut wzięłam z garderoby ubrania i zniknęłam w łazience, by wziąć prysznic. Wyszłam z pod natrysku i ubrałam się w przygotowaną odzież, po chwili gotowa wróciłam do mojego pokoju. Gdy chłopak zobaczył mnie podszedł i objął mnie od tyłu, i obsypał moją szyję gorącymi pocałunkami. Momentalnie zaprzestał i oznajmił, iż wyglądam prześlicznie. W momencie, gdy blondyn mnie całował czułam jak miliony motylków latają po moim wnętrzu, a przede wszystkim moje nogi stawały się jakby były z waty. Jednak po chwili oprzytomniałam i rzekłam, że za niecałą dobę muszę być w drodze do Londynu. Chwyciłam walizkę i poszłam się pakować. Zaczęłam wkładać do niej ubrania, biżuterię i kosmetyki.
**2 godziny później**
Większość miałam już spakowane Niall zaproponował żebyśmy wyszli na spacer. Udaliśmy się do parku Skaryszewskiego, chodząc alejkami opowiadałam chłopakowi historię mojej ojczyzny. Był zaskoczony, że wiem tyle o dziejach kraju w którym urodziłam się i wychowałam. Dzień minął nam bardzo spokojnie, po drodze wstąpiliśmy do kawiarni na kawę i ciasto. Podeszła do nas kelnerka i spisała nasze zamówienie. Wybrałam latte i szarlotkę, blondyn wziął espresso i taki sam wypiek. Odprowadził mnie do domu i się pożegnaliśmy.
_____________________________________________
Na wstępie chciałabym przeprosić za to, że tak długo nie pojawiały się posty. Jednak i tak pewnie nikt nie czyta mojego opowiadania. Mam nadzieję, że tym osobom, które to czytają podoba im się. Bardzo bym prosiła osoby, które to czytają zostawiły po sobie ślad w postaci komentarza.
Karolka jeszcze raz wszystkiego najlepszego, dużo zdrowia, samych piątek w szkole i tego co sobie sama życzysz.
sobota, 19 lipca 2014
Rozdział 8
- Skąd wy się znacie? - zapytałam zdziwiona.
- Niall'a mama jest twojej mamy przyjaciółką - odpowiedział tata.
- Aha to dlaczego ja go nie znałam wcześniej? - kolejne pytanie wyszło z moich ust.
- Jakoś nie było okazji - odpowiedział blondyn.
- Tak więc siadajcie - odezwała się mama.
-Jak już wam mówiłam przez telefon Niall chciałby z wami porozmawiać - rzuciłam.
Zamówiliśmy i konwersowaliśmy. Po około dziesięciu minutach przyniesiono nam zamówienie. Po posiłku powiadomiłam rodziców i Niall'a, że zaczekam w parku, i wyszłam.
- Niall o czym chciałeś z nami rozmawiać? - zasięgnęła języka mama.
- Właściwie to chciałem poprosić o pozwolenie na wyjazd państwa córki ze mną na wakacje - mruknął.
- Zgadzamy się, ale Karolina przeprowadza się za tydzień do Londynu - powiedział ojciec dziewczyny.
- Słucham? - zapytał zdziwiony chłopak.
- Ona przeprowadza się do Londynu, - powtórzył Karoliny tato.
Wyszłam z restauracji i poszłam do parku. Usiadłam na ławce. Po niemalże dziesięciu minutach Niall wypadł jak poparzony z oberży. W bardzo szybkim tempie biegł do mnie.
- Dlaczego mi nie powiedziałaś?
- Ale niby o czym.
- O przeprowadzce do Londynu.
- Skąd o tym wiesz?
- Od twoich rodziców myśleli, że mi o tym powiedziałaś.
- Mieli Ci o tym nie mówić.
- Mam dla Ciebie niespodziankę.
- Jaką?
- Jeżelibym powiedział to nie byłaby już niespodzianka.
- Racja, a kiedy się dowiem?
- Wkrótce.
- Jeśli chodzi o moją przeprowadzkę to przepraszam, że Ci nie powiedziałam, to miała być niespodzianka.
- Nie masz za co przepraszać.
- Kocham Cię.
- Ja Ciebie też.
Po kilkunastu minutach wymiany zdań wstaliśmy z ławki i ruszyliśmy w stronę samochodu. Wsiedliśmy do czerwonego cabrio
- Niall'a mama jest twojej mamy przyjaciółką - odpowiedział tata.
- Aha to dlaczego ja go nie znałam wcześniej? - kolejne pytanie wyszło z moich ust.
- Jakoś nie było okazji - odpowiedział blondyn.
- Tak więc siadajcie - odezwała się mama.
-Jak już wam mówiłam przez telefon Niall chciałby z wami porozmawiać - rzuciłam.
Zamówiliśmy i konwersowaliśmy. Po około dziesięciu minutach przyniesiono nam zamówienie. Po posiłku powiadomiłam rodziców i Niall'a, że zaczekam w parku, i wyszłam.
- Niall o czym chciałeś z nami rozmawiać? - zasięgnęła języka mama.
- Właściwie to chciałem poprosić o pozwolenie na wyjazd państwa córki ze mną na wakacje - mruknął.
- Zgadzamy się, ale Karolina przeprowadza się za tydzień do Londynu - powiedział ojciec dziewczyny.
- Słucham? - zapytał zdziwiony chłopak.
- Ona przeprowadza się do Londynu, - powtórzył Karoliny tato.
Wyszłam z restauracji i poszłam do parku. Usiadłam na ławce. Po niemalże dziesięciu minutach Niall wypadł jak poparzony z oberży. W bardzo szybkim tempie biegł do mnie.
- Dlaczego mi nie powiedziałaś?
- Ale niby o czym.
- O przeprowadzce do Londynu.
- Skąd o tym wiesz?
- Od twoich rodziców myśleli, że mi o tym powiedziałaś.
- Mieli Ci o tym nie mówić.
- Mam dla Ciebie niespodziankę.
- Jaką?
- Jeżelibym powiedział to nie byłaby już niespodzianka.
- Racja, a kiedy się dowiem?
- Wkrótce.
- Jeśli chodzi o moją przeprowadzkę to przepraszam, że Ci nie powiedziałam, to miała być niespodzianka.
- Nie masz za co przepraszać.
- Kocham Cię.
- Ja Ciebie też.
Po kilkunastu minutach wymiany zdań wstaliśmy z ławki i ruszyliśmy w stronę samochodu. Wsiedliśmy do czerwonego cabrio

po czym wróciliśmy do mojego domu. Był to pierwszy weekend wakacji więc Niall zaproponował wyjście na imprezę. Umówiliśmy się na 19.00. Miałam jeszcze cztery godziny więc wybrałam się na zakupy, bo w naszej lodówce hulał wiatr. Wsiadłam do samochodu i pojechałam do supermarketu. Wzięłam wózek i zaczęłam go napełniać potrzebnymi artykułami. Podeszłam do stoiska z prasą i ujrzałam artykuł o One Direction. Nie lubiłam czytać gazet dla nastolatek jednak było tam napisane, że Niall mimo choroby matki przyjechał do swojej dziewczyny. Muszę wyjaśnić to z blondynem . Skończyłam zakupy i udałam się w drogę powrotną. Rozpakowałam zakupy i poszła ma górę się przygotować. Zostało mi niecałe dwie godziny. Wyjęłam z szafy
i udałam się do łazienki. Nalałam do wanny gorącej wody i weszłam do środka. Leżałam tak około 45 minut. Wyszłam i zaczęłam się ubierać. Do kompletu zrobiłam make-up. Schodząc na dół usłyszałam dzwonek do drzwi. Podeszłam bliżej i uchyliłam drewnianą powłokę. Oczywiście był to Horan. Mięliśmy jeszcze trochę czasu więc wpuściłam go do środka. Po chwili zaczęłam konwersację na temat publikacji. Niall wyjaśnił, że to tylko plotki. Zbliżała się 19.00 więc ruszyliśmy do klubu. Po niemalże kilkunastu minutach znaleźliśmy się pod lokalem. Chciałam już wyjść z samochodu jednak drzwi były zamknięte. Po chwili obok mnie pojawił się blondyn. Jak na dżentelmena przystało podał mi dłoń, którą bez wahania chwyciłam. Po chwili byliśmy w miejscu naszej zabawy. Znaleźliśmy stolik za ścianką. Usiedliśmy i po chwili dołączyła do nas reszta boysbandu. Przywitałam się z nimi. Niall poszedł po drinki, po otrzymaniu cieczy, blondyn zabrał mnie na parkiet. Tańczyliśmy dosyć długo. Nagle muzyka ucichła. Jak się okazało Hazza chciał zadedykować nam piosenkę. Po pierwszych dźwiękach rozpoznałam "One thing". Tańcząc chłopak złączył nasze wargi w namiętny pocałunek. Piosenka się skończyła i wszystko ucichło, usłyszałam głos Louis'a, który z resztą One Direction i całym klubem zaczęli skandować w naszą stronę gorzko-gorzko. Uśmiechnęłam się do Niall'a i zrobiliśmy na przekór ludziom i przestaliśmy się całować. Wróciliśmy do stolika i zamówiliśmy kolejne drinki. Chłopaki zaczęli się z nas nabijać.
- Czy my wam nie przeszkadzamy? - zapytaliśmy.
- Nie, dlaczego?
- Może dlatego, że to słyszymy?
Było około 2.00 i Niall zaproponował nocleg w hotelu przy klubie. Zadzwoniłam do Sylwii, by ją powiadomić. Po chwili byliśmy w recepcji po klucz. Weszliśmy do pokoju, po czym poszłam pod prysznic. Niall czekał na mnie wylegując się na łóżku. Byłam bardzo zmęczona więc położyłam się obok ukochanego.Jednak Horan odwrócił się i sięgnął na szafkę nocną i zawiązał mi przepaskę na oczy. Chłopak wstał z łóżka lecz po około pięciu minutach posłanie się ugięło i to był znak, że wrócił. Usłyszałam wybuch korka od szampana. Blondyn odwiązał przepaskę z moich oczu. W pokoju było pięknie wszędzie paliły się świeczki, byłam pod ogromnym wrażeniem. Po chwili chłopak podał mi kieliszek z szampanem. Mój najdroższy wzniósł toast za nas. Opróżniliśmy szampanki i Nialler polecił, żebym się położyła. wykonałam jego polecenie, w jednym momencie moja sympatia zgasiła wszystkie świeczki po czym zawisł nade mną i złączył nasze usta.
_____________________________________________________________________________
Na początku chciałabym przeprosić moich czytelników, że prawie miesiąc nic się nie pojawiło na blogu. Mam nadzieję, że ten rozdział wpadnie wam do gustu i będzie więcej komentarzy. Życzę Wam słonecznych i mile spędzonych wakacji. Całusy.
sobota, 21 czerwca 2014
Rozdział 7
Wstałam o 10.21 i zobaczyłam na mojej komodzie jakąś paczkę i bukiet moich ulubionych czerwonych róż. Zajrzałam na telefon i ujrzałam wiadomość od uroczego blondyna. Napisał, żebym była gotowa na godzinę jedenastą. Migiem zeskoczyłam z łóżka i zajrzałam do szafy. Wzięłam:
Poszłam do łazienki ubrać się i zrobić make-up. Akurat jak wyszłam do drzwi mojego pokoju ktoś pukał myślałam, że to Sylwia, więc powiedziałam proszę. Drewniana powłoka się otworzyła i ujrzałam tam nie kogo innego niż Niall'a. Podeszłam do niego i się przytuliłam.
- Cześć - powiedziałam.
- Dzień dobry Słoneczko - rzekł Niall - Mam dla Ciebie niespodziankę, tylko jest mały problem twoi rodzice będą musieli wyrazić zgodę.
- Możemy z nimi o tym porozmawiać przy dzisiejszym obiedzie - oznajmiłam.
- Jeżeli to ma być niespodzianka nie możesz wiedzieć - zakomunikował.
- Dobrze to zostawię was po obiedzie, porozmawiacie - poinformowałam chłopaka.
- Zgoda - zareagował słownie.
- Wybierzesz się za mną na spacer? - zadał pytanie.
- Z wielką chęcią - rzekła.
Wyszliśmy z mojego pokoju i oznajmiłam Sylwii, że wychodzę. Założyłam buty i wyruszyliśmy w bardzo dobrze mi znanym kierunku. Niall zaprosił mnie do restauracji. Zamówiliśmy śniadanie i czekaliśmy na nasze dania. Rozmawiałam z blondynem i po chwili pojawił się kelner. Posiłek zjedliśmy szybko, Niall zapłacił i wyszliśmy. Spacerowaliśmy po parku. Nagle z mojego telefonu wydobyły się pierwsze dźwięki One Thing chłopaków. Blondyn zaczął się uśmiechać, odebrałam. Usłyszałam moją mamę i powiadomiła mnie, że przesuwają obiad na 13.00. W rozmowie z mamą powiedziałam jej, że ze mną przyjdzie znajomy i chce z nimi zamienić kilka zdań. Po rozłączeniu się z mamą, powiadomiłam mojego towarzysz, że rodzice znajdą dla niego czas. Zerknęłam na telefon i zobaczyłam, że do obiadu została godzina. Wracając do domu zadzwoniłam do Sylwii, że rodzice przesunęli czas naszego spotkania. Po piętnastu minutach doszliśmy do domu. Zaprosiłam Niall'a do mojego królestwa. Wyjęłam z szafy
Weszłam do łazienki i się przebrałam. Zrobiłam delikatny makijaż i wyszłam. Niall siedział na moim łóżku i powiedział, że wyglądam wspaniale. Popatrzyłam w lustro i sama sobie się dziwiłam, że uznałam, iż wyglądam ślicznie. Zaszliśmy na parter gdzie Sylwia na nas czekała. Była ubrana w czarne szpilki
Poszłam do łazienki ubrać się i zrobić make-up. Akurat jak wyszłam do drzwi mojego pokoju ktoś pukał myślałam, że to Sylwia, więc powiedziałam proszę. Drewniana powłoka się otworzyła i ujrzałam tam nie kogo innego niż Niall'a. Podeszłam do niego i się przytuliłam.
- Cześć - powiedziałam.
- Dzień dobry Słoneczko - rzekł Niall - Mam dla Ciebie niespodziankę, tylko jest mały problem twoi rodzice będą musieli wyrazić zgodę.
- Możemy z nimi o tym porozmawiać przy dzisiejszym obiedzie - oznajmiłam.
- Jeżeli to ma być niespodzianka nie możesz wiedzieć - zakomunikował.
- Dobrze to zostawię was po obiedzie, porozmawiacie - poinformowałam chłopaka.
- Zgoda - zareagował słownie.
- Wybierzesz się za mną na spacer? - zadał pytanie.
- Z wielką chęcią - rzekła.
Wyszliśmy z mojego pokoju i oznajmiłam Sylwii, że wychodzę. Założyłam buty i wyruszyliśmy w bardzo dobrze mi znanym kierunku. Niall zaprosił mnie do restauracji. Zamówiliśmy śniadanie i czekaliśmy na nasze dania. Rozmawiałam z blondynem i po chwili pojawił się kelner. Posiłek zjedliśmy szybko, Niall zapłacił i wyszliśmy. Spacerowaliśmy po parku. Nagle z mojego telefonu wydobyły się pierwsze dźwięki One Thing chłopaków. Blondyn zaczął się uśmiechać, odebrałam. Usłyszałam moją mamę i powiadomiła mnie, że przesuwają obiad na 13.00. W rozmowie z mamą powiedziałam jej, że ze mną przyjdzie znajomy i chce z nimi zamienić kilka zdań. Po rozłączeniu się z mamą, powiadomiłam mojego towarzysz, że rodzice znajdą dla niego czas. Zerknęłam na telefon i zobaczyłam, że do obiadu została godzina. Wracając do domu zadzwoniłam do Sylwii, że rodzice przesunęli czas naszego spotkania. Po piętnastu minutach doszliśmy do domu. Zaprosiłam Niall'a do mojego królestwa. Wyjęłam z szafy
Weszłam do łazienki i się przebrałam. Zrobiłam delikatny makijaż i wyszłam. Niall siedział na moim łóżku i powiedział, że wyglądam wspaniale. Popatrzyłam w lustro i sama sobie się dziwiłam, że uznałam, iż wyglądam ślicznie. Zaszliśmy na parter gdzie Sylwia na nas czekała. Była ubrana w czarne szpilki
Wyszliśmy i zamknęłam dom. Po chwili znaleźliśmy się w moim samochodzie. Po piętnastu minutach byliśmy już na miejscu. Weszliśmy do ekskluzywnej restauracji rodzice już na nas czekali. Przywitałam się z nimi i przedstawiłam Niall'a. Jednak moi rodzice go znali.
sobota, 14 czerwca 2014
Rozdział 6
Po piętnastu minutach od rozmowy telefonicznej z Izą usłyszałam dzwonek do drzwi. Zwlekłam się z kanapy i poszłam otworzyć drzwi. Oczywiście za drewnianą powłoką stała moja koleżanka z siostrą. Przywitałam się z nimi i zaprosiłam do salonu. Powiedziałam Zuzannie, że Sylwia jest w swoim pokoju i, że może się do niej udać. Po chwili zaczęłam opowiadać Izie, że na studia wyjeżdżam do Londynu. Zaczęła wypytywać jakim cudem jeżeli nie składałam podania. Odpowiedziałam jej, że dostałam się tam dzięki stypendium dla uczniów. Nadmieniłam, że Sylwia wyjeżdża ze mną i, że wyjeżdżamy za trzy tygodnie. Po kilku godzinach z Izą poprosiłam, żeby nikomu o tym nie mówiła. Po kilku minutach usłyszałam, dzwonek do drzwi, poszłam je otworzyć. Ujrzałam w drzwiach NIall'a. Przywitaliśmy się po czym zaprosiłam go do salonu. Iza powiedziała, że zabiera dziewczyny na zakupy. Zapytałam chłopaka czy napije się kawy lub herbaty. W odpowiedzi otrzymałam, że chętnie napije się kawy. Poszłam do kuchni i nastawiłam wodę, następnie podeszłam do lodówki i wyjęłam ciasto. Pokroiłam je na talerzyki i podeszłam wyłączyć wodę. Po zalaniu kawy, poczułam czyjeś ręce na talii. Niall zwinnym ruchem obrócił mnie.
- Tęskniłem za tobą - zwrócił się do mnie. W odpowiedzi usłyszał ode mnie to samo nasze usta dzieliły milimetry. Jednak po chwili Niall złączył je, odwzajemniłam pocałunek. Zapytałam go czy pomoże mi zanieść kawę i ciasto. Poszliśmy do salonu i tak rozmawialiśmy przez kilka godzin, było dosyć późno zaczęłam się niepokoić o siostrę. Postanowiłam do niej zadzwonić, zapytałam ją gdzie jest i kiedy wróci. W odpowiedzi dostałam, że zostanie na noc u Zuzanny. Moi rodzice wrócili z pracy, ale jak się okazało przyjechali po bagaże i zaraz po pożegnaniu ze mną wyjechali w delegacje. Zapytałam Niall'a czy zostałby ze mną na noc, bo rodziców i siostry nie ma i nie chce zostać sama. Zgodził się. Poszliśmy do mojego pokoju i powiedziałam chłopakowi, żeby zaczekał, bo idę pod prysznic po piętnastu minutach wyszłam z łazienki. Niall już spał, położyłam się koło niego jednak nie mogłam usnąć. Wpatrywałam się w tors Niall'a. Obudził się i zauważył, że nie śpię i przyglądam się mu. Gdy zauważyłam, że on nie śpi oblał mnie rumieniec. Niall powiedział, żebym się do niego przytuliła i poszła już spać, bo muszę być wypoczęta na jutrzejsze rozdanie świadectw. Zapytał mnie czy może ze mną pójść. Zgodziłam się. Dodał jeszcze, że ma dla mnie niespodziankę. Usnęłam dosyć szybko. Obudziłam się o 9.12 i zobaczyłam, że Niall'a nie ma obok mnie. Postanowiłam zejść na dół po sok. Schodząc po schodach usłyszałam rozmowę Sylwii i Niall'a. Weszłam do kuchni i przywitałam się. Sylwia skończyła śniadanie i pożegnała się z mami, i wyszła do szkoły. Podeszłam do stołu i zobaczyłam na stole naleśniki. Popatrzyłam pytająco na Niall'a, odpowiedział, że przygotował dla nas śniadanie. Po posiłku poszłam się przygotować do szkoły. Po około godzinie zeszłam gotowa na parter. Miałam niedużo czasu, po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Oczywiście był to Niall, ponieważ jak się przygotowywałam on pojechał do hotelu się przebrać i odświeżyć. Ubrałam jeszcze tylko czarne szpilki i mogliśmy już wychodzić. Droga była krótka, po dziesięciu minutach byliśmy już pod szkołą. Akademia i przemówienie dyrektora szybko minęło. Po całej ceremonii nastąpiło rozdanie świadectw. Po wyjściu ze szkoły Niall zawiązał mi opaską oczy i zabrał w tajemnicze miejsce. jak się później okazało pojechaliśmy do restauracji nad jeziorem. Zjedliśmy obiad i udaliśmy się przejść wzdłuż jeziora. Nagle Niall wrzucił mnie do jeziora i wskoczył do mnie zaczęliśmy się chlapać wodą. Spędziliśmy tam kilka godzin i wróciliśmy do domu. Nawet nie wiem kiedy zaczęło się ściemniać. Niall powiedział, że musi wracać do hotelu. Na pożegnanie przytulił mnie. Nasze usta dzieliły milimetry. Nawet nie wiem kiedy blondyn złączył nasze usta. Całował nieziemsko, spokojnie, a zarazem namiętnie. Niall wziął mnie na ręce i zaniósł do mojego pokoju. Powiedział, że musi już iść i, że jutro przyjdzie. Wzięłam piżamę i poszłam do łazienki. Napuściłam dużo gorącej wody i weszłam do niej. Leżałam godzinę, po czym wyszłam. Położyłam się i rozmyślałam o Niall'u i tym, że kiedyś wróci do Londynu. Myślałam jeszcze o tym co się wydarzyło przed dwoma godzinami. Nagle mój telefon leżący na szafce zaczął dzwonić . Wzięłam go do ręki i zobaczyłam, że dostałam sms'a od blondyna, w którym napisał, że nie może się doczekać naszego jutrzejszego spotkania i, że tęskni. Odpisałam, że ja też i z powrotem odłożyłam go na szafkę. Nie mogłam usnąć, ale jednak się udało.
sobota, 24 maja 2014
Rozdział 5
******Oczami Karoliny******
Kolejny dzień minął jak zwykle. Nie mogę się doczekać wakacji, mam zamiar wyjechać do wujka do Londynu. Jak narazie jeszcze trwa rok szkolny za dwa dni wolne i rozdanie świadectw. Poszło nieźle ale mogło jeszcze lepiej. Za godzinę wychodzę na imprezę z Izą, w końcu mogę założyć tę sukienkę od Niall'a, a tak wspominając o nim wiem, że znamy się niedługo lecz zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia. Nie mogę się doczekać żeby go po raz kolejny zobaczyć, mam nadzieję, że będziemy mogli spędzić trochę czasu razem. Niestety jak wyjedzie po raz kolejny to zapewne o mnie zapomnie już na dobre. Wracając do wakacji chciałabym bardzo znowu spotkać się z wujkiem. Za chwilę pewnie przyjdze po mnie Iza.
****
Pół godziny póżniej byłyśmy pod klubem Enklawa. Przez kilka godzin piłyśmy i tańczyłyśmy. Na początku wypiłyśmy kilka kolejek czystej kolejne były drinki. Gdy tańczyłysmy podchodziło do nas wielu mężczyzn, nie miałyśmy chwili wytchnienia. Około 1.30 byłyśmy już u mnie w domu. Impreza była świetna, a że była to sobota spałam dość długo. Sylwia mnie przyszła i obudziała o 11.23 po czym kazała mi zejść na dół, ponieważ przyszedł do mnie list polecony i musiałam odebrać go osobiście. Po chwili zobaczyłam, że to list z Londynu, otwarłam i zaczęłam czytać po chwili bez problemu wiedzaiłam, że to z University College London. Było tam napisane, że bostałam się na uniwersytet. Bardzo się cieszyłam, ale nie wiedziałam jakim cudem utrzymałam propozycję dalszej nauki w Londynie. Nie myślałam o tym jak załatwić z rodzicami sprawy związane z moim wyjazdem, bo wiedziałam, że i tak będę mogła jechać z tym, że był jeden mały problem moja siostra nie mogła sama zostać. Zdecydowałam się porozmawiać z rodzicami, żeby Sylwia mogał jechać ze mną. Zadzwoniłam do mojej rodzicielki.
- Hej mamo - przywitałam ją.
- Witaj córeczko, o co chodzi? - zapytała.
- Jestaś z tatą w firmie? - zadałam pytanie mamie.
- Tak - po chwili odpowiedzaiała i zapytała - czy coś się stałało?
- Nie tylko mam dla was nowinę mogłabym do was przyjechać? - zapytałam.
- Tak oczywiście - odpowiedzaiła.
- Dobrze za jakieś piętnaście minut przyjadę z Sylwią.
****************** 15 minut później**********************
Właśnie parkuję pod firmą rodziców i tak wiem, że pozwolą nam wyjechać, ponieważ często wyjeżdzają w delegacje by zkontrolować firmy, a trochę ich mają. Weszłyśmy do ogromnego holu i po chwili byłyśmy w drodze na ostatnie piętro gdzie były gabinety rodziców. Po wyjściu z windy podeszłą do nas wysoka blondynka i zaprowadziła do gabinetu taty.
- Cześć tato - zawołałyśmy chórem. Na co ojciec się zaśmiał po czym odpowiedział tym samym.
- Mam do was pytanie - rzekłam. Po czym w gabinecie zapadła cisza.
- Kontynuuj córeczko - przemówiła mama.
- Jeżeli bym miała możliwość wyjechać do Londynu do szkoły pozwolilibyście mi jechać?- zadałam pytanie i niemal od razu usłyszałam odpowiedź, że tak.
- Mam też propozycję dla was - dodałąm.
- Zamieniamy się w słuch - odparli rodzice.
- Wszyscy wiemy, że macie pracę polegającą na tym, że dużo podróżujecie wieć pomyślałam, że mogłabym wziąć Sylwię ze sobą tam by chodziła do szkoły - gdy to zaproponowałam rodzice zgodzili się, a Sylwia od razu na mnie wskoczyła.
- Dziękujemy, do zobaczenia wieczorem - powiedziałyśmy po czym kierowałyśmy się do wyjścia.
Po piętnastominutowej drodze wróciłyśmy do domy i zadzwoniłam do Izy, żeby przyszła. Po telefonie do Izy zadzwoniłam do wujka Simona i poprosiłam, żeby porozglądał się za liceum dla Sylwi blisko uniwersytetu. Wytłumaczyłam, że przeprowadzam się do Londunu, bo dostałam ofertę studiów.
_________________________________________________________________________________
Cześć wiem że czekaliście długo na ten rodział, ale byłam zajęta. Nie wiem ile osób czyta to, więc chciałabym, żebyscie zostawiali komentarze mogą to być nawet kropki, ale chcę wiedziać czy ktoś to w ogóle czyta. Dzięki buziaki dla tych komu się podoba.
Kolejny dzień minął jak zwykle. Nie mogę się doczekać wakacji, mam zamiar wyjechać do wujka do Londynu. Jak narazie jeszcze trwa rok szkolny za dwa dni wolne i rozdanie świadectw. Poszło nieźle ale mogło jeszcze lepiej. Za godzinę wychodzę na imprezę z Izą, w końcu mogę założyć tę sukienkę od Niall'a, a tak wspominając o nim wiem, że znamy się niedługo lecz zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia. Nie mogę się doczekać żeby go po raz kolejny zobaczyć, mam nadzieję, że będziemy mogli spędzić trochę czasu razem. Niestety jak wyjedzie po raz kolejny to zapewne o mnie zapomnie już na dobre. Wracając do wakacji chciałabym bardzo znowu spotkać się z wujkiem. Za chwilę pewnie przyjdze po mnie Iza.
****
Pół godziny póżniej byłyśmy pod klubem Enklawa. Przez kilka godzin piłyśmy i tańczyłyśmy. Na początku wypiłyśmy kilka kolejek czystej kolejne były drinki. Gdy tańczyłysmy podchodziło do nas wielu mężczyzn, nie miałyśmy chwili wytchnienia. Około 1.30 byłyśmy już u mnie w domu. Impreza była świetna, a że była to sobota spałam dość długo. Sylwia mnie przyszła i obudziała o 11.23 po czym kazała mi zejść na dół, ponieważ przyszedł do mnie list polecony i musiałam odebrać go osobiście. Po chwili zobaczyłam, że to list z Londynu, otwarłam i zaczęłam czytać po chwili bez problemu wiedzaiłam, że to z University College London. Było tam napisane, że bostałam się na uniwersytet. Bardzo się cieszyłam, ale nie wiedziałam jakim cudem utrzymałam propozycję dalszej nauki w Londynie. Nie myślałam o tym jak załatwić z rodzicami sprawy związane z moim wyjazdem, bo wiedziałam, że i tak będę mogła jechać z tym, że był jeden mały problem moja siostra nie mogła sama zostać. Zdecydowałam się porozmawiać z rodzicami, żeby Sylwia mogał jechać ze mną. Zadzwoniłam do mojej rodzicielki.
- Hej mamo - przywitałam ją.
- Witaj córeczko, o co chodzi? - zapytała.
- Jestaś z tatą w firmie? - zadałam pytanie mamie.
- Tak - po chwili odpowiedzaiała i zapytała - czy coś się stałało?
- Nie tylko mam dla was nowinę mogłabym do was przyjechać? - zapytałam.
- Tak oczywiście - odpowiedzaiła.
- Dobrze za jakieś piętnaście minut przyjadę z Sylwią.
****************** 15 minut później**********************
Właśnie parkuję pod firmą rodziców i tak wiem, że pozwolą nam wyjechać, ponieważ często wyjeżdzają w delegacje by zkontrolować firmy, a trochę ich mają. Weszłyśmy do ogromnego holu i po chwili byłyśmy w drodze na ostatnie piętro gdzie były gabinety rodziców. Po wyjściu z windy podeszłą do nas wysoka blondynka i zaprowadziła do gabinetu taty.
- Cześć tato - zawołałyśmy chórem. Na co ojciec się zaśmiał po czym odpowiedział tym samym.
- Mam do was pytanie - rzekłam. Po czym w gabinecie zapadła cisza.
- Kontynuuj córeczko - przemówiła mama.
- Jeżeli bym miała możliwość wyjechać do Londynu do szkoły pozwolilibyście mi jechać?- zadałam pytanie i niemal od razu usłyszałam odpowiedź, że tak.
- Mam też propozycję dla was - dodałąm.
- Zamieniamy się w słuch - odparli rodzice.
- Wszyscy wiemy, że macie pracę polegającą na tym, że dużo podróżujecie wieć pomyślałam, że mogłabym wziąć Sylwię ze sobą tam by chodziła do szkoły - gdy to zaproponowałam rodzice zgodzili się, a Sylwia od razu na mnie wskoczyła.
- Dziękujemy, do zobaczenia wieczorem - powiedziałyśmy po czym kierowałyśmy się do wyjścia.
Po piętnastominutowej drodze wróciłyśmy do domy i zadzwoniłam do Izy, żeby przyszła. Po telefonie do Izy zadzwoniłam do wujka Simona i poprosiłam, żeby porozglądał się za liceum dla Sylwi blisko uniwersytetu. Wytłumaczyłam, że przeprowadzam się do Londunu, bo dostałam ofertę studiów.
_________________________________________________________________________________
Cześć wiem że czekaliście długo na ten rodział, ale byłam zajęta. Nie wiem ile osób czyta to, więc chciałabym, żebyscie zostawiali komentarze mogą to być nawet kropki, ale chcę wiedziać czy ktoś to w ogóle czyta. Dzięki buziaki dla tych komu się podoba.
niedziela, 11 maja 2014
Rozdział 4
**Z perspektywy Karoliny**
Kolejny dzień w szpitalu jak zawsze nudy. Siostra odwiedza mnie codziennie. Cały czas myślę o nim, ciekawe co robi? Niestety wiem, że to nie skończy się szczęśliwie jak w wielu bajkach. On ma swoją pracę, a ja i tak nie wyjadę do Londynu. Bardzo mi go brakuje, tęsknię za nim. Ciekawe czy o mnie myśli. Chciałabym się z nim spotkać chociaż jeszcze raz w życiu. Nie mogę się doczekać aż wyjdę z tego cholernego szpitala. Nie miałam co robić więc weszłam na twitter'a i zobaczyłam zdjęcia chłopaków z trasy. Niall napisał, że niedługo się zobaczymy, ponieważ kończą swoją trasę i przyjadą do mnie. Pomyślałam, że będzie świetnie znowu go ujrzeć. Bardzo się cieszyłam z tego powodu, bo za tydzień zaczynają się wakacje. Miałam plany na wakacje, ale one mogą poczekać przecież trwają dwa miesiące. Z utęsknieniem czekam na ich wizytę u mnie. Powiedziałam Sylwi o tym, że chłopaki nas odwiedzą. Przyszedł lekarz i oznajmił, że jeszcze dzisiaj dostanę wypis, ale nie wiem czy nie trafię tu z powrotem, bo nawet jeśli przyjadą do nas to i tak będą musieli wracać do domu, natomiast nie mogę dać gwarancję, że wytrzymam i nie uczynię tego po raz kolejny. Chociaż miałam powody do radości to i tak nie byłam szczęsliwa. Chodziłam z głową w chmurach, nie słychałam co do mnie mówili.
------------ 2 godziny później---------
Właśnie wróciłam do domu, byłam nieźle zaskoczona, bo w domu było posprzątane, co mnie zaskoczyło. Znając moją siostrę nie bardzo lubiła sprzątać, a wszystko lśniło. Oprócz nas nie było nikogo. Po kilku minutach stania jak słup soli ruszyłam po schodach do mojego pokoju, na moim biurku stało wielkie pudełko zajrzałam do niego, byłam zdziwiona widokiem jego wnętrza. Wyjęłam fioletowy materiał który okazał się sliczną sukienką, a do niej byłi czarne szpilki.

- Czyje to jest? - zapytałam skonsternowana
- Twoje - odpowiedziała.
- Skąd to masz? - postawiłam pytanie.
- Przyszło pocztą razem z tym listem - Uśmiechnęłam się do niej i przymrużyłam powieki po czym podała mi list.
- Od kogo? - spytałam.
- Nie wiem - w sumie takiej odpowiedzi się spodziewałam.
Wzięłam go do ręki po czym otworzyłam i zaczęłam czytać.
Kolejny dzień w szpitalu jak zawsze nudy. Siostra odwiedza mnie codziennie. Cały czas myślę o nim, ciekawe co robi? Niestety wiem, że to nie skończy się szczęśliwie jak w wielu bajkach. On ma swoją pracę, a ja i tak nie wyjadę do Londynu. Bardzo mi go brakuje, tęsknię za nim. Ciekawe czy o mnie myśli. Chciałabym się z nim spotkać chociaż jeszcze raz w życiu. Nie mogę się doczekać aż wyjdę z tego cholernego szpitala. Nie miałam co robić więc weszłam na twitter'a i zobaczyłam zdjęcia chłopaków z trasy. Niall napisał, że niedługo się zobaczymy, ponieważ kończą swoją trasę i przyjadą do mnie. Pomyślałam, że będzie świetnie znowu go ujrzeć. Bardzo się cieszyłam z tego powodu, bo za tydzień zaczynają się wakacje. Miałam plany na wakacje, ale one mogą poczekać przecież trwają dwa miesiące. Z utęsknieniem czekam na ich wizytę u mnie. Powiedziałam Sylwi o tym, że chłopaki nas odwiedzą. Przyszedł lekarz i oznajmił, że jeszcze dzisiaj dostanę wypis, ale nie wiem czy nie trafię tu z powrotem, bo nawet jeśli przyjadą do nas to i tak będą musieli wracać do domu, natomiast nie mogę dać gwarancję, że wytrzymam i nie uczynię tego po raz kolejny. Chociaż miałam powody do radości to i tak nie byłam szczęsliwa. Chodziłam z głową w chmurach, nie słychałam co do mnie mówili.
------------ 2 godziny później---------Właśnie wróciłam do domu, byłam nieźle zaskoczona, bo w domu było posprzątane, co mnie zaskoczyło. Znając moją siostrę nie bardzo lubiła sprzątać, a wszystko lśniło. Oprócz nas nie było nikogo. Po kilku minutach stania jak słup soli ruszyłam po schodach do mojego pokoju, na moim biurku stało wielkie pudełko zajrzałam do niego, byłam zdziwiona widokiem jego wnętrza. Wyjęłam fioletowy materiał który okazał się sliczną sukienką, a do niej byłi czarne szpilki.

- Czyje to jest? - zapytałam skonsternowana- Twoje - odpowiedziała.
- Skąd to masz? - postawiłam pytanie.
- Przyszło pocztą razem z tym listem - Uśmiechnęłam się do niej i przymrużyłam powieki po czym podała mi list.
- Od kogo? - spytałam.
- Nie wiem - w sumie takiej odpowiedzi się spodziewałam.
Wzięłam go do ręki po czym otworzyłam i zaczęłam czytać.
Droga Karolino!
Mam nadzieję, że list trafił w Twoje ręce na początku chciałbym przeprosić za to, że wcześniej Ci nie powiedziałem i zostawiłem bez pożegnania.
Chcę Ci oznajmić, że tęknię i nie mogę się doczekać ponownego spotkania z Tobą. Jesteś najważniejszą osobą w moim życiu. Za kilka dni kończymy trasę i niebawem przyjedziemy do Was. Nie odbierasz moich telefonów bardzo się o Ciebię martwię i bardzo bym chciał Cię ujrzeć. Ten list jest moim jedynym kontaktem z Tobą. Nie wiem czy w najbliższym czasie skontaktujesz się ze mną, ale nie zaszkodzi zapytać jak się czujesz Kotku. Wiem, że po tym jak Cię krzywdziłem nie chcesz ze mną utrzymywać kontaktu. Mam nadzieję, że tym prezentem wynagrodzę Ci to wiem też, że miłości nie da się kupić. Nie jestem pewien tego czy Mi wybaczysz, ale musisz wiedzieć, że Kocham Cię.
Przez cały ten czas nie mogłem o Tobie zapomnieć, tęsknię.
Twój Niall
** Oczami Niall'a**
Od czasu naszego ostatniego spotkania minęło już kilka, długich miesięcy bardzo za nią tęsknię. Jest dla mnie najważniejsza, nie mogę jej stracić. Myślę, że wybaczy mi. Przez cały ten czas myślę tylko o niej, Bardzo ją kocham i nawet jeśli nie wybaczy to nadal będę o niej pamiętał i nigdy więcej nie będę nikogo kochał tak bardzo jak Karolinę. Myślę, że spodobała jej się sukienka i szpilki, wiem, że jej miłości nie kupię za żadne pieniądze. Kocham ją nad życie i nigdy nie przestanę, może moje słowa brzmią dziecinnie.
**Oczami Karoliny**
Po tym co przeczytałam w liście od niego wiem, że go kocham i wybaczę mu, ale i tak nie będziemy blisko siebie. Ta sukienka i szpilki są śliczne, ale nie musiał tego kupować. Kocham go za to, że jest miły, opiekuńczy a nie za jego pieniądze. Liczą się tylko uczucia. Dopiero sobie uświadomiłam, że za nim tęsknię i go kocham.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem, że ten rozdział jest krótki i długo na niego czekaliście, mam nadzieję, żę się spodoba. Wiem też, że nie dzieje się nic ciekawego. Przepraszam, że tak długo na niego czekaliście, choć nie wiem czy ktoś to w ogóle czyta. Jeżeli czyacie to proszę o komentarze. Anonimy przoszę o podpisywanie się.
czwartek, 1 maja 2014
Rozdział 3
Rozdział 3
**Oczami Karoliny**
Wstałam o 8.30 i jak co dzień poszłam do łazienki wykonać poranną toaletę. Po godzinie zeszłam na dół, żeby zrobić sobie śniadanie. Rodziców już nie było, bo jak zwykle są za bardzo pochłonięci pracą. W sumie to nie mogę narzekać, bo jest wspaniale. Moi rodzice są biznesmenami, mają na całym świecie ponad 50 firm. Zrobiłam sobie płatki na mleku po zjedzonym śniadaniu, miskę włożyłam do zmywarki, nastawiłam pranie i poprosiłam Sylwię, żeby je rozwiesiła. Po dziesięciu minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Jak podeszłam i je otworzyłam moim oczom ukazał się Niall i zapytał czy możemy już iść odrzekłam, że za pięć minut będę gotowa. Oznajmiłam Sylwii, że wychodzę i poszliśmy zwiedzać Warszawę.
- To gdzie idziemy najpierw – zapytałam chłopaka.
- Nie wiem nie znam miasta, więc gdzie proponujesz- dodał smutnym głosem.
- To może Pałac Kultury i Nauki- dodałam, zamyślonym głosem.
- Naturalnie – powiedział.
Tak, więc szliśmy około pół godziny. Po drodze kupiliśmy sobie lody i rozmawialiśmy. Niall nie miał dość spaceru i chciał wchodzić na taras widokowy, czyli 30 piętro. Uległ po moich słowach, że jestem zmęczona po chwili byliśmy już na samej górze. Po około piętnastu minutach byliśmy już na dole. Poszliśmy do Warszawskiego Ogrodu Zoologicznego. Było super, bawiliśmy się wspaniale. Po około półtorej godziny udaliśmy się w kierunku Muzeum Powstania Warszawskiego. Według mnie Niall dowiedział się dużo o historii stolicy Polski. Zbliżał się wieczór blondyn zabrał mnie do parku nad brzegiem Wisły, potem na rejs statkiem po rzece, po powrocie do parku Niall wyjął zza drzewa kosz piknikowy i gitarę. Po czym rozłożył koc i usiedliśmy wyjął z niego wino, truskawki, winogron, kanapki i mus czekoladowy. Po godzinie rozmowy, Niall położył gitarę i zaczął na niej grać i śpiewać. Nie byłam na to przygotowana i nie wzięłam żakietu. Byłam ubrana w:
Jak to w lecie się zdarza dni są ciepłe, a noce są chłodniejsze. Zaczęłam drżeć z zimna Niall dał mi swoją marynarkę. Zapytałam czy nie będzie mu zimno. Odrzekł, że nie. Założyłam ją i przytuliłam się do niego, oparając o jego tors. Po około pół godziny ruszyliśmy do domu. Niall powiedział mi, że nie wie jak ma mi to powiedzieć, ale w końcu wydusił z siebie, że wyjeżdżają w dalszą część trasy. Po jego słowach posmutniałam i weszłam przybita jego wypowiedzią do domu. Poszłam do pokoju i zamknęłam je na kluczyk. Weszłam na twitter’a i zobaczyłam przeprosiny od Niall’a, że wcześniej mi o tym nie powiedział. Jak to zobaczyłam wzezygnowana wyłączyłam laptopa i odłażyłam go na biurko. Dzwonił do mnie nie odbierałem, po kilku chwilach usłyszałam, że jakiś pojazd parkuje pod naszym domem. Podeszłam do okna i ujrzałam, że to on. Nie otworzyłam mu drzwi, lecz po chwili Sylwia otworzyła drzwi i go wpuściła. Próbował ze mną rozmawiać, nie odzywałam się. W jednej chwili wzięłam, do ręki całe pudełko leków. On stał pod drzwiami mojego pokoju. Powoli traciłam przytomność i w pewnym momencie runęłam na podłogę.
**Oczami Niall’a**
Przyszedłem do niej o 9.40 i po około pięciu minutach wyszliśmy. Zanim wyszliśmy z jej domu powiedziała siostrze, że wychodzi poszliśmy do Pałacu Kultury i Nauki, miałem wielką ochotę, aby wyjść na górę, ale uległem. Weszliśmy do windy i po kilku chwilach byliśmy na samej górze. Było super. Cały dzień był doskonały. W głębi duszy czułem się źle, że jej tego wcześniej nie powiedziałem. Chciałem ją przeprosić, ale nie odbierała, więc do niej pojechałem oczywiste było to, że jest tak zła, że mnie nie wpuści. Jej siostra mnie wpuściła i podszedłem do drzwi, ale były zamknięte na klucz, mówiłem do niej, nie odpowiadała stałem pod jej pokojem jak głupi. Bałem się, że może coś sobie zrobić przeczucia mnie nie myliły, po chwili usłyszałem odgłos upadku dobijałem się do drzwi. Zawołałem Sylwię ta po chwili przyszła i zapytałem czy nie ma może czegoś, czym można by było otworzyć te cholerne drzwi. Przyniosła łom wziąłem go i otworzyłem. Ona leżała na podłodze podbiegłem do niej sprawdziłem puls był ledwie wyczuwalny. Wziąłem ją na ręce i bez zastanowienia zawiozłem ją do szpitala. Bardzo się o nią martwiłem i wiedziałem, że to przeze mnie. Po chwili ją przyjęli, po chwili lekarz do mnie wyszedł i powiedział, że zażyła bardzo dużo leków jednym słowem mówiąc to była próba samobójcza. To było dla mnie bardzo trudne, obiecałem sobie, że będę w stałym kontakcie z nią, że sprowadzę ją do Londynu.

Podziękowania
Bardzo dziękuję Natalii za pomoc w poprawianiu bloga, gdyby nie ona nie wiem co by było. Dzięki Natalii blog został zmieniony gruntownie. Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za pomoc.
sobota, 26 kwietnia 2014
Rozdział 2
**Oczami
Karoliny**
Wstałam o
10.56 i poszłam się wykąpać, nalałam sobie dość dużo, gorącej wody i płyn do
kąpieli. Po około godzinie wyszłam z łazienki zawinięta w ręcznik. Poszłam
prosto do pokoju i otworzyłam szafę. Nagle usłyszałam jak ktoś stuka w okno. Odwróciłam się i
ujrzałam Niall’a. Poczułam jak się czerwienie. Byłam w samym ręczniku! Niesmiało podeszłam do drzwi balkonowych i je otworzyłam.
- Co ty tu
robisz? – zapytałam Niall’a.
-Przyszedłem
się z Tobą spotkać –odpowiedział z chytrym uśmieszkiem.
- Ale
mieliśmy się spotkać o 15.00 – powiedziałam zdziwiona, poprawiając ręcznik, który był w tamtej chwili moją ,,sukienką".
-Nie mogłem
się doczekać żeby Cię zobaczyć – puścił mi oczko.
- Zaczekaj
chwilę, muszę się ubrać.
- Jak dla
mnie nie musisz się przebierać, bo i tak wyglądasz ślicznie – nadmienił
farbowany blondyn.
- Zaczekaj
zaraz wrócę – wybełkotałam w jego stronę, zabierając ubrania z szafy. Weszłam do łazienki i naciagnełam na siebie zestaw. Wysuszyłam mokre włosy, a następnie je rozczesałam szczotką do włosów.
Po kilku
minutach wyszłam z łazienki. Niall siedział na moim łóżku i skanował mój pokój.
-Karolina! Chodź na obiad!- usłyszałam głos mamy.
-Karolina! Chodź na obiad!- usłyszałam głos mamy.
- Za kilka
minut przyjdę. Przepraszam Cię Niall, ale muszę już iść do zobaczenia o 15.00 –powiedziałam i poszłam na dół.
Pół godziny później wróciłam do swojego pokoju, aby przygotować się do wyjścia z Niall’em. To co zobaczyłam zdziwiło mnie. Niall nadal był w
pokoju, ale w rękach miał ogromny bukiet czerwonych i białych róż. Muszę
dodać, że róże to moje ulubione kwiaty. Ponadto w rękach miał jeszcze
pudełeczko. Zapomniałam, że dzisiaj jest 16 lipiec, a więc moje urodziny, ale
jeżeli o to chodzi to skąd on wie, że mam dzisiaj urodziny? Chociaż nie wiem
czy to dla mnie, a jak tak to czy to z tej okazji. Niall podszedł do mnie i
złożył mi życzenia urodzinowe i dał mi to co trzymał w rękach i powiedział, że ma
dla mnie jeszcze jedną niespodziankę, zapytałam go o to ale on nic nie chciał
powiedzieć.
- Dziękuje
za życzenia, ale prezentów nie mogę przyjąć – podkreśliłam.
- Nie ma, za
co ale jak tego nie przyjmiesz to się obrażę – powiedział smutnym głosem i zrobił smutną minkę.
Zbliżała się
już 15.00 i wtedy Niall wyszedł z mojego pokoju. Zapytałam gdzie idzie,
odpowiedział, że po mnie, ale nie wypada żeby wchodzić balkonem, a wychodzić z
dziewczyną drzwiami. Po chwili zadzwonił dzwonek do drzwi. Zeszłam i wpuściłam
Niall’a do domu. Powiedziałam rodzicom, że wychodzę i nie wiem, kiedy
wrócę. Wsiedliśmy do jego czerwonego ferrari i pojechaliśmy. Po kilkunastu
minutach byliśmy pod jedną z najdroższych warszawskich restauracji. Wyglądało
jak by była zamknięta nie było ani jednej osoby. Zapytałam Niall’a czy ta
restauracja jest czynna on stwierdził, że tak. Gdy weszliśmy do środka zza
stołów wyskoczyli moi i Niall’a przyjaciele i zaczęli śpiewać sto lat. Byłam
zaskoczona i zapytałam go skąd wie, że mam dzisiaj urodziny. Nie odpowiedział. No cóż. Musiał mieć swoje źródła informacji.
- Jak ci się
udało zorganizować to przyjęcie w tak krótkim czasie? – zapytałam
- Po prostu
udało i nie ważne jak.- odpowiedział.
W tym samym
momencie podbiegła do mnie Iza, moja najlepsza przyjaciółka i złożyła mi życzenia tak samo zrobili inni
goście. Impreza zaczęła się na całego, było świetnie, bo w końcu 18 lat ma się
raz w życiu. Poznałam dziewczyny Liama, Louisa i Zayna. Byłam trochę nieśmiała, bo nie codziennie poznaję sie kogoś tak sławnego jak One Direction i ich dziewczyny. Wszyscy byli bardzo mili i naprawdę zaskoczyło mnie to, że w ogóle przyszli na moje urodziny. Byłam najszczęśliwszą osobą na ziemi. Poznałam One Direction!
Wypiłam kilka drinków i tańczyłam prawie z każdym, ale najwięcej razy z Niall’em. Jak goście zaczęli się rozchodzić, a było już po drugiej. zostaliśmy tylko ja, Iza, Eleonor, dziewczyna Louisa, Daniele, dziewczyna Liama, Perrie, narzeczona Zayna i całe One Direction. Po kilku minutach ciszy El zaproponowała, żeby zagrać w butelkę. Wszyscy byliśmy trochę wstawieni i zgodziliśmy się zabawa była ekstra. Zayn zaczął kręcić i wypadło na Niall’a i mulat go zapytał, która z nas mu się podoba jednoznacznie wskazał na mnie. Byłam bardzo zdziwiona i poczułam jak się czerwienie. Niall zakręcił i popadło na mnie. Niall kazał mi pocałować, któregoś z nich. Bez dwóch zdań wybrałam blondyna. Po kilku godzinach wróciłam do domu i chciałam się przespać, ale ktoś zapukał do drzwi. Podeszłam i otworzyłam w nich stała Izabella. Bardzo się ucieszyłam, a za nią stał Harry chciał coś powiedzieć, ale Iza wtrąciła, że Harry ją błagał żeby go do Ciebie przyprowadzić. Zaprosiłam ich do środka. Żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia mojej siostrze Sylwii, tej roztrzepanej szesnastolatce, jak zobaczyła samego Harrego Stylesa w naszym domu.
Wypiłam kilka drinków i tańczyłam prawie z każdym, ale najwięcej razy z Niall’em. Jak goście zaczęli się rozchodzić, a było już po drugiej. zostaliśmy tylko ja, Iza, Eleonor, dziewczyna Louisa, Daniele, dziewczyna Liama, Perrie, narzeczona Zayna i całe One Direction. Po kilku minutach ciszy El zaproponowała, żeby zagrać w butelkę. Wszyscy byliśmy trochę wstawieni i zgodziliśmy się zabawa była ekstra. Zayn zaczął kręcić i wypadło na Niall’a i mulat go zapytał, która z nas mu się podoba jednoznacznie wskazał na mnie. Byłam bardzo zdziwiona i poczułam jak się czerwienie. Niall zakręcił i popadło na mnie. Niall kazał mi pocałować, któregoś z nich. Bez dwóch zdań wybrałam blondyna. Po kilku godzinach wróciłam do domu i chciałam się przespać, ale ktoś zapukał do drzwi. Podeszłam i otworzyłam w nich stała Izabella. Bardzo się ucieszyłam, a za nią stał Harry chciał coś powiedzieć, ale Iza wtrąciła, że Harry ją błagał żeby go do Ciebie przyprowadzić. Zaprosiłam ich do środka. Żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia mojej siostrze Sylwii, tej roztrzepanej szesnastolatce, jak zobaczyła samego Harrego Stylesa w naszym domu.
- Harry to
moja młodsza siostra Sylwia – przedstawiłam ich sobie.- Sylwia to
Harry Styles. – dodałam
- Miło mi
Ciebie poznać – powiedział loczek.
- Mi też. –
odpowiedziałam Sylwia z wielkim bananem przyklejonym do twarzy.
- Karolina
możemy pogadać? – spytał Styles.
- Oczywiście
– przytaknęłam.
Zaprosiłam
Harrego do mojego pokoju.
- O czym
chcesz porozmawiać? – zapytałam, zamykając za sobą drzwi.
- O Niallu –
powiedział, czym bardzo mnie zdziwił.
- Co mu zrobiłaś, że chodzi z głową w chmurach
– spytał zielonooki, zabawnie poruszając brwiami.
- Nic –
wzruszyłam ramionami.- Dlaczego miałabym mu coś zrobić?- nie zrozumiałam.
- On coś chyba do ciebie czuje.
- On coś chyba do ciebie czuje.
** Oczami
Horana**
Impreza była
cudowna tak jak ona. Ona jest śliczna. Nigdy nie widziałem tak ślicznej dziewczyny.
Z rozmyślań wyrwał mnie Liam, który wszedł do mojego pokoju.
Z rozmyślań wyrwał mnie Liam, który wszedł do mojego pokoju.
- O czym
myślisz? –spytał.
- O
Karolinie – wybełkotałem.
- Gdzie jest
Harry?- zmienił temat.
- Nie wiem,
widziałem jak wychodzi z Izą – wzruszyłem ramionami.
- Czyżby on
zarywał do Izabell - poruszył zabawnie brwiami.
- Tego to
nie wiem – powiedziałem pod nosem.
- O czym tak
rozmyślacie? – wchodząc spytał Harry.
- O tobie i
Izie – dodałem zmieszanym głosem.
- Gdzie
byłeś Hazza? – zapytał Li.
- U Karoliny
– odpowiedział loczek.
- Niall czy
ty się zakochałeś w niej? –zapytał Harold.
- Tak, ale sam nie wiem czy to ma sens. Ona jest z Polski, a ja z Londynu. Pomijając to że często wyjeżdżamy –
posmutniałem.
- Jak się postaracie to wszystko będzie dobrze- pocieszył mnie loczek.
- Jak się postaracie to wszystko będzie dobrze- pocieszył mnie loczek.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Rozdział po WIELKIEJ zmianie :) Mam nadzieję że się podobało i czekam na wasze opinie.
Została dodana zakładka Bohaterowie. Gdyby ktoś chciał zobaczyć jak wyobrażam sobie postacie, zapraszam :)
Rozdział po WIELKIEJ zmianie :) Mam nadzieję że się podobało i czekam na wasze opinie.
Została dodana zakładka Bohaterowie. Gdyby ktoś chciał zobaczyć jak wyobrażam sobie postacie, zapraszam :)
piątek, 25 kwietnia 2014
Rozdział 1
**Oczami Nialla**
Jesteśmy w trasie koncertowej nasz kolejny przystanek to Polska, a dokładnie Warszawa. Nie mogę się doczekać naszych koncertów w tym pięknym kraju. Jutro pierwszym koncertem zaczynamy naszą trasę po Polsce. Po tych koncertach będziemy mieli kilka dni wolnego, zwiedzimy polskie miasta. Za nami pierwsze próby przed koncertem. Jest piękny letni wieczór, nudziło mi się i wyszedłem na spacer.
Wyszedłem na ulice miasta. Jestem pierwszy raz w Polsce i naprawdę nie spodziewałem się, że jego stolica jest ładna. Nagle wpadłem na jakąś szatynkę. Dziewczyna spojrzała na mnie z szeroko otwartymi oczami. No pięknie. Fanka.
-Czy... czy ty jesteś Niall Horan?- spytała w języku angielskim, a ja lekko skinąłem głową. Dziewczyna szerzej otworzyła swoje ciemne oczy i zaczęła niewyobrażalnie głośno piszczeć.
Chciałem ją w jakiś sposób uciszyć, ale było już za późno. Zwróciła uwagę kilku osób, które w mgnieniu oka znalazły się przy nas, prosząc o autografy i zdjęcia. Zgodziłem się chętnie. Lubiłem swoje fanki.
Jakiś czas później przedarłem się pomiędzy nimi i wróciłem do hotelu, kiedy było grubo po dziesiątej. Położyłem się na łóżku i wbiłem na twitter'a, przeglądałem posty i zobaczyłem że nasze fanki są podekscytowane naszym jutrzejszym koncertem.
**Następnego dnia**
Kolejny dzień zapowiada się interesująco. Wstałem o 6.30. Jak zwykle szybki prysznic, ubrałem się i wyszedłem z pokoju. Znowu obudziłem się ostatni. Zszedłem do restauracji hotelowej chłopaki już tam byli. Przywitałem się z całą ekipą, podając rękę. Zjedliśmy śniadanie i wyszliśmy na próbę. Po dwudziestu minutach byliśmy już na miejscu. Nie mogłem się doczekać wieczornego koncertu, który miał się rozpocząć za osiem godzin.
Cztery godziny męczących prób za nami. Nasz występ odbędzie się na Stadionie Narodowym. Na obiad poszliśmy do restauracji La Cantina, złożyliśmy zamówienia i po godzinie wróciliśmy na ostatnie przygotowania. Wybraliśmy piosenki, które zaśpiewamy i po raz setny przećwiczyliśmy je, żeby wszystko wyszło jak powinno wyjść.
Już o 17.30 zaczęli się schodzić ludzie. Za pół godziny zaczynamy koncert. Może trudno w to uwierzyć, ale strasznie się stresujemy. Ludzie myslą, że przychodzi nam to z wielką łatwością, ale wcale tak nie jest. Bardzo sie stresujemy. Mimo to świetnie bawimy się na każdym koncercie.
Po koncercie zakończonym około godziny 21.00 rozdawaliśmy autografy i robiliśmy zdjęcia z naszymi fanami. Po czym poszedłem się przewietrzyć. Lubiłem tak bezcelowo spacerować. Odprężało mnie to. Wtedy mogłem wreszcie odpocząć od natłoku obowiązków, fanów i nawet chłopaków. Czasami po prostu tego potrzebowałem.
Nagle wpadłem na śliczną blondynkę.
- Przepraszam- bąknęła w moją stronę w języku polskim, nawet na mnie nie patrząc. Nie zrozumiałem nawet słowa.
- Przepraszam, ale nie mówię po polsku- powiedziałem w moim języku. Dopiero wtedy podniosła na mnie wzrok i szerzej otworzyła swoje piękne jak ocean niebieskie oczy. Chyba wiedziała kim jestem.- Byłaś może na koncercie? - zapytałem
- Tak. - odpowiedziała i głośno przełknęła ślinę.
- Podobał Ci się koncert?
- Tak. - znowu odpowiedziała, nie odrywając ode mnie wzroku.
- Jesteś fanką?- podniosłem jedną brew do góry i modliłem się żeby nie zaczęła krzyczeć.
- Tak- przytaknęła.- Ale nie bój się. Nie jestem psychofanką- uśmiechnęła się uroczo.-Nazywam się Karolina- wyciągnęła w moją stronę swoją małą dłoń.
- Niall. Miło mi Cię poznać. - uścisnąłem jej dłoń, a ona sie lekko zarumieniła. To było takie urocze.
- Przepraszam już muszę iść. - rzekła mi dziewczyna
- Mam jeszcze jedno pytanie- zatrzymałem ją.
- Jakie? - zapytała z ciekawością.
- Dasz się zaprosić na kawę? - zapytałem
- Z miłą chęcią - odpowiedziała i ponownie na jej policzki wkradł się rumieniec.
- To będę po Ciebie jutro o 15.00. - oznajmiłem blondynce.
- Dobrze. -rzuciła
- Do zobaczenia piękna. - powiedziałem.
- Do zobaczenia - odpowiedziała.
- Był bym zapomniał - miałem ochotę walnąć się w głowę z otwartej dłoni.
- O czym? - zapytała
- Podaj mi swój adres.
- Kopernika 25- oznajmiła po czym odeszła.
- Do zobaczenia jutro.- rzuciłem
- Pa pa- pomachała mi, odwróciła się i odeszła, a ja stałem tam jak kołek i wpatrywałem się w jej, oddalającą się sylwetkę.
Błądziłem przed stadionem przez godzinę. Kiedy wróciłem oczy przyjaciół skierowały się na mnie.
- O co chodzi? - zapytałem
- Gdzie byłeś? - zapytał loczek
- Na spacerze - rzuciłem
- Ach tak. Ty i te twoje spacerki- szturchnął mnie Louis.
Po kilkunastu minutach byliśmy w hotelu. Było już dosyć późno wiec poszedłem pod prysznic. Jak wyszedłem z łazienki wszedłem na twitter'a i zobaczyłem dużo postów na temat naszego koncertu. Najwięcej było o tym, że nasz koncert był super. Czytając komentarze, zauważyłem zdjęcie Karoliny. Nie mogłem zasnąć, bo całą noc myślałem o niej. Nie mogłem się doczekać jutrzejszego spotkania z Karoliną.
** Z perspektywy Karoliny**
Koncert był super, ale to spotkanie z Niall'em Horanem to chyba sen. A jeżeli to prawda, że go spotkałam to i tak dalej nie dowierzam. Byłam tak podekscytowana nawet nie zauważyłam, że była już 3.24 nad ranem. Nie mogę zapomnieć tej słodkiej twarzy, pięknego uśmiechu i jego błyszczących niebieskich oczu.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Mam nadzieję, że wam się to spodoba i jest warte pisania, czekam na komentarze nawet i te krytykujące. jak będziecie to czytać to dodawajcie komentarze bo to wielka motywacja. Kolejny rozdział już niebawem.
Rozdział poprawiony.
Jesteśmy w trasie koncertowej nasz kolejny przystanek to Polska, a dokładnie Warszawa. Nie mogę się doczekać naszych koncertów w tym pięknym kraju. Jutro pierwszym koncertem zaczynamy naszą trasę po Polsce. Po tych koncertach będziemy mieli kilka dni wolnego, zwiedzimy polskie miasta. Za nami pierwsze próby przed koncertem. Jest piękny letni wieczór, nudziło mi się i wyszedłem na spacer.
Wyszedłem na ulice miasta. Jestem pierwszy raz w Polsce i naprawdę nie spodziewałem się, że jego stolica jest ładna. Nagle wpadłem na jakąś szatynkę. Dziewczyna spojrzała na mnie z szeroko otwartymi oczami. No pięknie. Fanka.
-Czy... czy ty jesteś Niall Horan?- spytała w języku angielskim, a ja lekko skinąłem głową. Dziewczyna szerzej otworzyła swoje ciemne oczy i zaczęła niewyobrażalnie głośno piszczeć.
Chciałem ją w jakiś sposób uciszyć, ale było już za późno. Zwróciła uwagę kilku osób, które w mgnieniu oka znalazły się przy nas, prosząc o autografy i zdjęcia. Zgodziłem się chętnie. Lubiłem swoje fanki.
Jakiś czas później przedarłem się pomiędzy nimi i wróciłem do hotelu, kiedy było grubo po dziesiątej. Położyłem się na łóżku i wbiłem na twitter'a, przeglądałem posty i zobaczyłem że nasze fanki są podekscytowane naszym jutrzejszym koncertem.
**Następnego dnia**
Kolejny dzień zapowiada się interesująco. Wstałem o 6.30. Jak zwykle szybki prysznic, ubrałem się i wyszedłem z pokoju. Znowu obudziłem się ostatni. Zszedłem do restauracji hotelowej chłopaki już tam byli. Przywitałem się z całą ekipą, podając rękę. Zjedliśmy śniadanie i wyszliśmy na próbę. Po dwudziestu minutach byliśmy już na miejscu. Nie mogłem się doczekać wieczornego koncertu, który miał się rozpocząć za osiem godzin.
Cztery godziny męczących prób za nami. Nasz występ odbędzie się na Stadionie Narodowym. Na obiad poszliśmy do restauracji La Cantina, złożyliśmy zamówienia i po godzinie wróciliśmy na ostatnie przygotowania. Wybraliśmy piosenki, które zaśpiewamy i po raz setny przećwiczyliśmy je, żeby wszystko wyszło jak powinno wyjść.
Już o 17.30 zaczęli się schodzić ludzie. Za pół godziny zaczynamy koncert. Może trudno w to uwierzyć, ale strasznie się stresujemy. Ludzie myslą, że przychodzi nam to z wielką łatwością, ale wcale tak nie jest. Bardzo sie stresujemy. Mimo to świetnie bawimy się na każdym koncercie.
Po koncercie zakończonym około godziny 21.00 rozdawaliśmy autografy i robiliśmy zdjęcia z naszymi fanami. Po czym poszedłem się przewietrzyć. Lubiłem tak bezcelowo spacerować. Odprężało mnie to. Wtedy mogłem wreszcie odpocząć od natłoku obowiązków, fanów i nawet chłopaków. Czasami po prostu tego potrzebowałem.
Nagle wpadłem na śliczną blondynkę.
- Przepraszam- bąknęła w moją stronę w języku polskim, nawet na mnie nie patrząc. Nie zrozumiałem nawet słowa.
- Przepraszam, ale nie mówię po polsku- powiedziałem w moim języku. Dopiero wtedy podniosła na mnie wzrok i szerzej otworzyła swoje piękne jak ocean niebieskie oczy. Chyba wiedziała kim jestem.- Byłaś może na koncercie? - zapytałem
- Tak. - odpowiedziała i głośno przełknęła ślinę.
- Podobał Ci się koncert?
- Tak. - znowu odpowiedziała, nie odrywając ode mnie wzroku.
- Jesteś fanką?- podniosłem jedną brew do góry i modliłem się żeby nie zaczęła krzyczeć.
- Tak- przytaknęła.- Ale nie bój się. Nie jestem psychofanką- uśmiechnęła się uroczo.-Nazywam się Karolina- wyciągnęła w moją stronę swoją małą dłoń.
- Niall. Miło mi Cię poznać. - uścisnąłem jej dłoń, a ona sie lekko zarumieniła. To było takie urocze.
- Przepraszam już muszę iść. - rzekła mi dziewczyna
- Mam jeszcze jedno pytanie- zatrzymałem ją.
- Jakie? - zapytała z ciekawością.
- Dasz się zaprosić na kawę? - zapytałem
- Z miłą chęcią - odpowiedziała i ponownie na jej policzki wkradł się rumieniec.
- To będę po Ciebie jutro o 15.00. - oznajmiłem blondynce.
- Dobrze. -rzuciła
- Do zobaczenia piękna. - powiedziałem.
- Do zobaczenia - odpowiedziała.
- Był bym zapomniał - miałem ochotę walnąć się w głowę z otwartej dłoni.
- O czym? - zapytała
- Podaj mi swój adres.
- Kopernika 25- oznajmiła po czym odeszła.
- Do zobaczenia jutro.- rzuciłem
- Pa pa- pomachała mi, odwróciła się i odeszła, a ja stałem tam jak kołek i wpatrywałem się w jej, oddalającą się sylwetkę.
Błądziłem przed stadionem przez godzinę. Kiedy wróciłem oczy przyjaciół skierowały się na mnie.
- O co chodzi? - zapytałem
- Gdzie byłeś? - zapytał loczek
- Na spacerze - rzuciłem
- Ach tak. Ty i te twoje spacerki- szturchnął mnie Louis.
Po kilkunastu minutach byliśmy w hotelu. Było już dosyć późno wiec poszedłem pod prysznic. Jak wyszedłem z łazienki wszedłem na twitter'a i zobaczyłem dużo postów na temat naszego koncertu. Najwięcej było o tym, że nasz koncert był super. Czytając komentarze, zauważyłem zdjęcie Karoliny. Nie mogłem zasnąć, bo całą noc myślałem o niej. Nie mogłem się doczekać jutrzejszego spotkania z Karoliną.
** Z perspektywy Karoliny**
Koncert był super, ale to spotkanie z Niall'em Horanem to chyba sen. A jeżeli to prawda, że go spotkałam to i tak dalej nie dowierzam. Byłam tak podekscytowana nawet nie zauważyłam, że była już 3.24 nad ranem. Nie mogę zapomnieć tej słodkiej twarzy, pięknego uśmiechu i jego błyszczących niebieskich oczu.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Mam nadzieję, że wam się to spodoba i jest warte pisania, czekam na komentarze nawet i te krytykujące. jak będziecie to czytać to dodawajcie komentarze bo to wielka motywacja. Kolejny rozdział już niebawem.
Rozdział poprawiony.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)






