******Oczami Karoliny******
Kolejny dzień minął jak zwykle. Nie mogę się doczekać wakacji, mam zamiar wyjechać do wujka do Londynu. Jak narazie jeszcze trwa rok szkolny za dwa dni wolne i rozdanie świadectw. Poszło nieźle ale mogło jeszcze lepiej. Za godzinę wychodzę na imprezę z Izą, w końcu mogę założyć tę sukienkę od Niall'a, a tak wspominając o nim wiem, że znamy się niedługo lecz zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia. Nie mogę się doczekać żeby go po raz kolejny zobaczyć, mam nadzieję, że będziemy mogli spędzić trochę czasu razem. Niestety jak wyjedzie po raz kolejny to zapewne o mnie zapomnie już na dobre. Wracając do wakacji chciałabym bardzo znowu spotkać się z wujkiem. Za chwilę pewnie przyjdze po mnie Iza.
****
Pół godziny póżniej byłyśmy pod klubem Enklawa. Przez kilka godzin piłyśmy i tańczyłyśmy. Na początku wypiłyśmy kilka kolejek czystej kolejne były drinki. Gdy tańczyłysmy podchodziło do nas wielu mężczyzn, nie miałyśmy chwili wytchnienia. Około 1.30 byłyśmy już u mnie w domu. Impreza była świetna, a że była to sobota spałam dość długo. Sylwia mnie przyszła i obudziała o 11.23 po czym kazała mi zejść na dół, ponieważ przyszedł do mnie list polecony i musiałam odebrać go osobiście. Po chwili zobaczyłam, że to list z Londynu, otwarłam i zaczęłam czytać po chwili bez problemu wiedzaiłam, że to z University College London. Było tam napisane, że bostałam się na uniwersytet. Bardzo się cieszyłam, ale nie wiedziałam jakim cudem utrzymałam propozycję dalszej nauki w Londynie. Nie myślałam o tym jak załatwić z rodzicami sprawy związane z moim wyjazdem, bo wiedziałam, że i tak będę mogła jechać z tym, że był jeden mały problem moja siostra nie mogła sama zostać. Zdecydowałam się porozmawiać z rodzicami, żeby Sylwia mogał jechać ze mną. Zadzwoniłam do mojej rodzicielki.
- Hej mamo - przywitałam ją.
- Witaj córeczko, o co chodzi? - zapytała.
- Jestaś z tatą w firmie? - zadałam pytanie mamie.
- Tak - po chwili odpowiedzaiała i zapytała - czy coś się stałało?
- Nie tylko mam dla was nowinę mogłabym do was przyjechać? - zapytałam.
- Tak oczywiście - odpowiedzaiła.
- Dobrze za jakieś piętnaście minut przyjadę z Sylwią.
****************** 15 minut później**********************
Właśnie parkuję pod firmą rodziców i tak wiem, że pozwolą nam wyjechać, ponieważ często wyjeżdzają w delegacje by zkontrolować firmy, a trochę ich mają. Weszłyśmy do ogromnego holu i po chwili byłyśmy w drodze na ostatnie piętro gdzie były gabinety rodziców. Po wyjściu z windy podeszłą do nas wysoka blondynka i zaprowadziła do gabinetu taty.
- Cześć tato - zawołałyśmy chórem. Na co ojciec się zaśmiał po czym odpowiedział tym samym.
- Mam do was pytanie - rzekłam. Po czym w gabinecie zapadła cisza.
- Kontynuuj córeczko - przemówiła mama.
- Jeżeli bym miała możliwość wyjechać do Londynu do szkoły pozwolilibyście mi jechać?- zadałam pytanie i niemal od razu usłyszałam odpowiedź, że tak.
- Mam też propozycję dla was - dodałąm.
- Zamieniamy się w słuch - odparli rodzice.
- Wszyscy wiemy, że macie pracę polegającą na tym, że dużo podróżujecie wieć pomyślałam, że mogłabym wziąć Sylwię ze sobą tam by chodziła do szkoły - gdy to zaproponowałam rodzice zgodzili się, a Sylwia od razu na mnie wskoczyła.
- Dziękujemy, do zobaczenia wieczorem - powiedziałyśmy po czym kierowałyśmy się do wyjścia.
Po piętnastominutowej drodze wróciłyśmy do domy i zadzwoniłam do Izy, żeby przyszła. Po telefonie do Izy zadzwoniłam do wujka Simona i poprosiłam, żeby porozglądał się za liceum dla Sylwi blisko uniwersytetu. Wytłumaczyłam, że przeprowadzam się do Londunu, bo dostałam ofertę studiów.
_________________________________________________________________________________
Cześć wiem że czekaliście długo na ten rodział, ale byłam zajęta. Nie wiem ile osób czyta to, więc chciałabym, żebyscie zostawiali komentarze mogą to być nawet kropki, ale chcę wiedziać czy ktoś to w ogóle czyta. Dzięki buziaki dla tych komu się podoba.
sobota, 24 maja 2014
niedziela, 11 maja 2014
Rozdział 4
**Z perspektywy Karoliny**
Kolejny dzień w szpitalu jak zawsze nudy. Siostra odwiedza mnie codziennie. Cały czas myślę o nim, ciekawe co robi? Niestety wiem, że to nie skończy się szczęśliwie jak w wielu bajkach. On ma swoją pracę, a ja i tak nie wyjadę do Londynu. Bardzo mi go brakuje, tęsknię za nim. Ciekawe czy o mnie myśli. Chciałabym się z nim spotkać chociaż jeszcze raz w życiu. Nie mogę się doczekać aż wyjdę z tego cholernego szpitala. Nie miałam co robić więc weszłam na twitter'a i zobaczyłam zdjęcia chłopaków z trasy. Niall napisał, że niedługo się zobaczymy, ponieważ kończą swoją trasę i przyjadą do mnie. Pomyślałam, że będzie świetnie znowu go ujrzeć. Bardzo się cieszyłam z tego powodu, bo za tydzień zaczynają się wakacje. Miałam plany na wakacje, ale one mogą poczekać przecież trwają dwa miesiące. Z utęsknieniem czekam na ich wizytę u mnie. Powiedziałam Sylwi o tym, że chłopaki nas odwiedzą. Przyszedł lekarz i oznajmił, że jeszcze dzisiaj dostanę wypis, ale nie wiem czy nie trafię tu z powrotem, bo nawet jeśli przyjadą do nas to i tak będą musieli wracać do domu, natomiast nie mogę dać gwarancję, że wytrzymam i nie uczynię tego po raz kolejny. Chociaż miałam powody do radości to i tak nie byłam szczęsliwa. Chodziłam z głową w chmurach, nie słychałam co do mnie mówili.
------------ 2 godziny później---------
Właśnie wróciłam do domu, byłam nieźle zaskoczona, bo w domu było posprzątane, co mnie zaskoczyło. Znając moją siostrę nie bardzo lubiła sprzątać, a wszystko lśniło. Oprócz nas nie było nikogo. Po kilku minutach stania jak słup soli ruszyłam po schodach do mojego pokoju, na moim biurku stało wielkie pudełko zajrzałam do niego, byłam zdziwiona widokiem jego wnętrza. Wyjęłam fioletowy materiał który okazał się sliczną sukienką, a do niej byłi czarne szpilki.

- Czyje to jest? - zapytałam skonsternowana
- Twoje - odpowiedziała.
- Skąd to masz? - postawiłam pytanie.
- Przyszło pocztą razem z tym listem - Uśmiechnęłam się do niej i przymrużyłam powieki po czym podała mi list.
- Od kogo? - spytałam.
- Nie wiem - w sumie takiej odpowiedzi się spodziewałam.
Wzięłam go do ręki po czym otworzyłam i zaczęłam czytać.
Kolejny dzień w szpitalu jak zawsze nudy. Siostra odwiedza mnie codziennie. Cały czas myślę o nim, ciekawe co robi? Niestety wiem, że to nie skończy się szczęśliwie jak w wielu bajkach. On ma swoją pracę, a ja i tak nie wyjadę do Londynu. Bardzo mi go brakuje, tęsknię za nim. Ciekawe czy o mnie myśli. Chciałabym się z nim spotkać chociaż jeszcze raz w życiu. Nie mogę się doczekać aż wyjdę z tego cholernego szpitala. Nie miałam co robić więc weszłam na twitter'a i zobaczyłam zdjęcia chłopaków z trasy. Niall napisał, że niedługo się zobaczymy, ponieważ kończą swoją trasę i przyjadą do mnie. Pomyślałam, że będzie świetnie znowu go ujrzeć. Bardzo się cieszyłam z tego powodu, bo za tydzień zaczynają się wakacje. Miałam plany na wakacje, ale one mogą poczekać przecież trwają dwa miesiące. Z utęsknieniem czekam na ich wizytę u mnie. Powiedziałam Sylwi o tym, że chłopaki nas odwiedzą. Przyszedł lekarz i oznajmił, że jeszcze dzisiaj dostanę wypis, ale nie wiem czy nie trafię tu z powrotem, bo nawet jeśli przyjadą do nas to i tak będą musieli wracać do domu, natomiast nie mogę dać gwarancję, że wytrzymam i nie uczynię tego po raz kolejny. Chociaż miałam powody do radości to i tak nie byłam szczęsliwa. Chodziłam z głową w chmurach, nie słychałam co do mnie mówili.
------------ 2 godziny później---------Właśnie wróciłam do domu, byłam nieźle zaskoczona, bo w domu było posprzątane, co mnie zaskoczyło. Znając moją siostrę nie bardzo lubiła sprzątać, a wszystko lśniło. Oprócz nas nie było nikogo. Po kilku minutach stania jak słup soli ruszyłam po schodach do mojego pokoju, na moim biurku stało wielkie pudełko zajrzałam do niego, byłam zdziwiona widokiem jego wnętrza. Wyjęłam fioletowy materiał który okazał się sliczną sukienką, a do niej byłi czarne szpilki.

- Czyje to jest? - zapytałam skonsternowana- Twoje - odpowiedziała.
- Skąd to masz? - postawiłam pytanie.
- Przyszło pocztą razem z tym listem - Uśmiechnęłam się do niej i przymrużyłam powieki po czym podała mi list.
- Od kogo? - spytałam.
- Nie wiem - w sumie takiej odpowiedzi się spodziewałam.
Wzięłam go do ręki po czym otworzyłam i zaczęłam czytać.
Droga Karolino!
Mam nadzieję, że list trafił w Twoje ręce na początku chciałbym przeprosić za to, że wcześniej Ci nie powiedziałem i zostawiłem bez pożegnania.
Chcę Ci oznajmić, że tęknię i nie mogę się doczekać ponownego spotkania z Tobą. Jesteś najważniejszą osobą w moim życiu. Za kilka dni kończymy trasę i niebawem przyjedziemy do Was. Nie odbierasz moich telefonów bardzo się o Ciebię martwię i bardzo bym chciał Cię ujrzeć. Ten list jest moim jedynym kontaktem z Tobą. Nie wiem czy w najbliższym czasie skontaktujesz się ze mną, ale nie zaszkodzi zapytać jak się czujesz Kotku. Wiem, że po tym jak Cię krzywdziłem nie chcesz ze mną utrzymywać kontaktu. Mam nadzieję, że tym prezentem wynagrodzę Ci to wiem też, że miłości nie da się kupić. Nie jestem pewien tego czy Mi wybaczysz, ale musisz wiedzieć, że Kocham Cię.
Przez cały ten czas nie mogłem o Tobie zapomnieć, tęsknię.
Twój Niall
** Oczami Niall'a**
Od czasu naszego ostatniego spotkania minęło już kilka, długich miesięcy bardzo za nią tęsknię. Jest dla mnie najważniejsza, nie mogę jej stracić. Myślę, że wybaczy mi. Przez cały ten czas myślę tylko o niej, Bardzo ją kocham i nawet jeśli nie wybaczy to nadal będę o niej pamiętał i nigdy więcej nie będę nikogo kochał tak bardzo jak Karolinę. Myślę, że spodobała jej się sukienka i szpilki, wiem, że jej miłości nie kupię za żadne pieniądze. Kocham ją nad życie i nigdy nie przestanę, może moje słowa brzmią dziecinnie.
**Oczami Karoliny**
Po tym co przeczytałam w liście od niego wiem, że go kocham i wybaczę mu, ale i tak nie będziemy blisko siebie. Ta sukienka i szpilki są śliczne, ale nie musiał tego kupować. Kocham go za to, że jest miły, opiekuńczy a nie za jego pieniądze. Liczą się tylko uczucia. Dopiero sobie uświadomiłam, że za nim tęsknię i go kocham.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem, że ten rozdział jest krótki i długo na niego czekaliście, mam nadzieję, żę się spodoba. Wiem też, że nie dzieje się nic ciekawego. Przepraszam, że tak długo na niego czekaliście, choć nie wiem czy ktoś to w ogóle czyta. Jeżeli czyacie to proszę o komentarze. Anonimy przoszę o podpisywanie się.
czwartek, 1 maja 2014
Rozdział 3
Rozdział 3
**Oczami Karoliny**
Wstałam o 8.30 i jak co dzień poszłam do łazienki wykonać poranną toaletę. Po godzinie zeszłam na dół, żeby zrobić sobie śniadanie. Rodziców już nie było, bo jak zwykle są za bardzo pochłonięci pracą. W sumie to nie mogę narzekać, bo jest wspaniale. Moi rodzice są biznesmenami, mają na całym świecie ponad 50 firm. Zrobiłam sobie płatki na mleku po zjedzonym śniadaniu, miskę włożyłam do zmywarki, nastawiłam pranie i poprosiłam Sylwię, żeby je rozwiesiła. Po dziesięciu minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Jak podeszłam i je otworzyłam moim oczom ukazał się Niall i zapytał czy możemy już iść odrzekłam, że za pięć minut będę gotowa. Oznajmiłam Sylwii, że wychodzę i poszliśmy zwiedzać Warszawę.
- To gdzie idziemy najpierw – zapytałam chłopaka.
- Nie wiem nie znam miasta, więc gdzie proponujesz- dodał smutnym głosem.
- To może Pałac Kultury i Nauki- dodałam, zamyślonym głosem.
- Naturalnie – powiedział.
Tak, więc szliśmy około pół godziny. Po drodze kupiliśmy sobie lody i rozmawialiśmy. Niall nie miał dość spaceru i chciał wchodzić na taras widokowy, czyli 30 piętro. Uległ po moich słowach, że jestem zmęczona po chwili byliśmy już na samej górze. Po około piętnastu minutach byliśmy już na dole. Poszliśmy do Warszawskiego Ogrodu Zoologicznego. Było super, bawiliśmy się wspaniale. Po około półtorej godziny udaliśmy się w kierunku Muzeum Powstania Warszawskiego. Według mnie Niall dowiedział się dużo o historii stolicy Polski. Zbliżał się wieczór blondyn zabrał mnie do parku nad brzegiem Wisły, potem na rejs statkiem po rzece, po powrocie do parku Niall wyjął zza drzewa kosz piknikowy i gitarę. Po czym rozłożył koc i usiedliśmy wyjął z niego wino, truskawki, winogron, kanapki i mus czekoladowy. Po godzinie rozmowy, Niall położył gitarę i zaczął na niej grać i śpiewać. Nie byłam na to przygotowana i nie wzięłam żakietu. Byłam ubrana w:
Jak to w lecie się zdarza dni są ciepłe, a noce są chłodniejsze. Zaczęłam drżeć z zimna Niall dał mi swoją marynarkę. Zapytałam czy nie będzie mu zimno. Odrzekł, że nie. Założyłam ją i przytuliłam się do niego, oparając o jego tors. Po około pół godziny ruszyliśmy do domu. Niall powiedział mi, że nie wie jak ma mi to powiedzieć, ale w końcu wydusił z siebie, że wyjeżdżają w dalszą część trasy. Po jego słowach posmutniałam i weszłam przybita jego wypowiedzią do domu. Poszłam do pokoju i zamknęłam je na kluczyk. Weszłam na twitter’a i zobaczyłam przeprosiny od Niall’a, że wcześniej mi o tym nie powiedział. Jak to zobaczyłam wzezygnowana wyłączyłam laptopa i odłażyłam go na biurko. Dzwonił do mnie nie odbierałem, po kilku chwilach usłyszałam, że jakiś pojazd parkuje pod naszym domem. Podeszłam do okna i ujrzałam, że to on. Nie otworzyłam mu drzwi, lecz po chwili Sylwia otworzyła drzwi i go wpuściła. Próbował ze mną rozmawiać, nie odzywałam się. W jednej chwili wzięłam, do ręki całe pudełko leków. On stał pod drzwiami mojego pokoju. Powoli traciłam przytomność i w pewnym momencie runęłam na podłogę.
**Oczami Niall’a**
Przyszedłem do niej o 9.40 i po około pięciu minutach wyszliśmy. Zanim wyszliśmy z jej domu powiedziała siostrze, że wychodzi poszliśmy do Pałacu Kultury i Nauki, miałem wielką ochotę, aby wyjść na górę, ale uległem. Weszliśmy do windy i po kilku chwilach byliśmy na samej górze. Było super. Cały dzień był doskonały. W głębi duszy czułem się źle, że jej tego wcześniej nie powiedziałem. Chciałem ją przeprosić, ale nie odbierała, więc do niej pojechałem oczywiste było to, że jest tak zła, że mnie nie wpuści. Jej siostra mnie wpuściła i podszedłem do drzwi, ale były zamknięte na klucz, mówiłem do niej, nie odpowiadała stałem pod jej pokojem jak głupi. Bałem się, że może coś sobie zrobić przeczucia mnie nie myliły, po chwili usłyszałem odgłos upadku dobijałem się do drzwi. Zawołałem Sylwię ta po chwili przyszła i zapytałem czy nie ma może czegoś, czym można by było otworzyć te cholerne drzwi. Przyniosła łom wziąłem go i otworzyłem. Ona leżała na podłodze podbiegłem do niej sprawdziłem puls był ledwie wyczuwalny. Wziąłem ją na ręce i bez zastanowienia zawiozłem ją do szpitala. Bardzo się o nią martwiłem i wiedziałem, że to przeze mnie. Po chwili ją przyjęli, po chwili lekarz do mnie wyszedł i powiedział, że zażyła bardzo dużo leków jednym słowem mówiąc to była próba samobójcza. To było dla mnie bardzo trudne, obiecałem sobie, że będę w stałym kontakcie z nią, że sprowadzę ją do Londynu.

Podziękowania
Bardzo dziękuję Natalii za pomoc w poprawianiu bloga, gdyby nie ona nie wiem co by było. Dzięki Natalii blog został zmieniony gruntownie. Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za pomoc.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

