sobota, 26 kwietnia 2014

Rozdział 2


**Oczami Karoliny**
Wstałam o 10.56 i poszłam się wykąpać, nalałam sobie dość dużo, gorącej wody i płyn do kąpieli. Po około godzinie wyszłam z łazienki zawinięta w ręcznik. Poszłam prosto do pokoju i otworzyłam szafę. Nagle usłyszałam jak ktoś stuka w okno. Odwróciłam się i ujrzałam Niall’a. Poczułam jak się czerwienie. Byłam w samym ręczniku! Niesmiało podeszłam do drzwi balkonowych i je otworzyłam.
- Co ty tu robisz? – zapytałam Niall’a.
-Przyszedłem się z Tobą spotkać –odpowiedział z chytrym uśmieszkiem.
- Ale mieliśmy się spotkać o 15.00 – powiedziałam zdziwiona, poprawiając ręcznik, który był w tamtej chwili moją ,,sukienką".
-Nie mogłem się doczekać żeby Cię zobaczyć – puścił mi oczko.
- Zaczekaj chwilę, muszę się ubrać.
- Jak dla mnie nie musisz się przebierać, bo i tak wyglądasz ślicznie – nadmienił farbowany blondyn.
- Zaczekaj zaraz wrócę – wybełkotałam w jego stronę, zabierając ubrania z szafy. Weszłam do łazienki i naciagnełam na siebie zestaw. Wysuszyłam mokre włosy, a następnie je rozczesałam szczotką do włosów.
Po kilku minutach wyszłam z łazienki. Niall siedział na moim łóżku i skanował mój pokój.
-Karolina! Chodź na obiad!- usłyszałam głos mamy.
- Za kilka minut przyjdę. Przepraszam Cię Niall, ale muszę już iść do zobaczenia o 15.00 –powiedziałam i poszłam na dół.
Pół godziny później wróciłam do swojego pokoju, aby przygotować się do wyjścia z Niall’em. To co zobaczyłam zdziwiło mnie. Niall nadal był w pokoju, ale w rękach miał ogromny bukiet czerwonych i białych róż. Muszę dodać, że róże to moje ulubione kwiaty. Ponadto w rękach miał jeszcze pudełeczko. Zapomniałam, że dzisiaj jest 16 lipiec, a więc moje urodziny, ale jeżeli o to chodzi to skąd on wie, że mam dzisiaj urodziny? Chociaż nie wiem czy to dla mnie, a jak tak to czy to z tej okazji. Niall podszedł do mnie i złożył mi życzenia urodzinowe i dał mi to co trzymał w rękach i powiedział, że ma dla mnie jeszcze jedną niespodziankę, zapytałam go o to ale on nic nie chciał powiedzieć.
- Dziękuje za życzenia, ale prezentów nie mogę przyjąć – podkreśliłam.
- Nie ma, za co ale jak tego nie przyjmiesz to się obrażę – powiedział smutnym głosem i zrobił smutną minkę.
Zbliżała się już 15.00 i wtedy Niall wyszedł z mojego pokoju. Zapytałam gdzie idzie, odpowiedział, że po mnie, ale nie wypada żeby wchodzić balkonem, a wychodzić z dziewczyną drzwiami. Po chwili zadzwonił dzwonek do drzwi. Zeszłam i wpuściłam Niall’a do domu. Powiedziałam rodzicom, że wychodzę i nie wiem, kiedy wrócę. Wsiedliśmy do jego czerwonego ferrari i pojechaliśmy. Po kilkunastu minutach byliśmy pod jedną z najdroższych warszawskich restauracji. Wyglądało jak by była zamknięta nie było ani jednej osoby. Zapytałam Niall’a czy ta restauracja jest czynna on stwierdził, że tak. Gdy weszliśmy do środka zza stołów wyskoczyli moi i Niall’a przyjaciele i zaczęli śpiewać sto lat. Byłam zaskoczona i zapytałam go skąd wie, że mam dzisiaj urodziny. Nie odpowiedział. No cóż. Musiał mieć swoje źródła informacji.
- Jak ci się udało zorganizować to przyjęcie w tak krótkim czasie? – zapytałam
- Po prostu udało i nie ważne jak.- odpowiedział.
W tym samym momencie podbiegła do mnie Iza, moja najlepsza przyjaciółka i złożyła mi życzenia tak samo zrobili inni goście. Impreza zaczęła się na całego, było świetnie, bo w końcu 18 lat ma się raz w życiu. Poznałam dziewczyny Liama, Louisa i Zayna. Byłam trochę nieśmiała, bo nie codziennie poznaję sie kogoś tak sławnego jak One Direction i ich dziewczyny. Wszyscy byli bardzo mili i naprawdę zaskoczyło mnie to, że w ogóle przyszli na moje urodziny. Byłam najszczęśliwszą osobą na ziemi. Poznałam One Direction!
Wypiłam kilka drinków i tańczyłam prawie z każdym, ale najwięcej razy z Niall’em. Jak goście zaczęli się rozchodzić, a było już po drugiej. zostaliśmy tylko ja, Iza, Eleonor, dziewczyna Louisa, Daniele, dziewczyna Liama, Perrie, narzeczona Zayna i całe One Direction. Po kilku minutach ciszy El zaproponowała, żeby zagrać w butelkę. Wszyscy byliśmy trochę wstawieni i zgodziliśmy się zabawa była ekstra. Zayn zaczął kręcić i wypadło na Niall’a i mulat go zapytał, która z nas mu się podoba jednoznacznie wskazał na mnie. Byłam bardzo zdziwiona i poczułam jak się czerwienie. Niall zakręcił i  popadło na mnie. Niall kazał mi pocałować, któregoś z nich. Bez dwóch zdań wybrałam blondyna. Po kilku godzinach wróciłam do domu i chciałam się przespać, ale ktoś zapukał do drzwi. Podeszłam i otworzyłam w nich stała Izabella. Bardzo się ucieszyłam, a za nią stał Harry chciał coś powiedzieć, ale Iza wtrąciła, że Harry ją błagał żeby go do Ciebie przyprowadzić. Zaprosiłam ich do środka. Żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia mojej siostrze Sylwii, tej roztrzepanej szesnastolatce, jak zobaczyła samego Harrego Stylesa w naszym domu.
- Harry to moja młodsza siostra Sylwia – przedstawiłam ich sobie.- Sylwia to Harry Styles. – dodałam
- Miło mi Ciebie poznać – powiedział loczek.
- Mi też. – odpowiedziałam Sylwia z wielkim bananem przyklejonym do twarzy.
- Karolina możemy pogadać? – spytał Styles.
- Oczywiście – przytaknęłam.
Zaprosiłam Harrego do mojego pokoju.
- O czym chcesz porozmawiać? – zapytałam, zamykając za sobą drzwi.
- O Niallu – powiedział, czym bardzo mnie zdziwił.
-  Co mu zrobiłaś, że chodzi z głową w chmurach – spytał zielonooki, zabawnie poruszając brwiami. 
- Nic – wzruszyłam ramionami.- Dlaczego miałabym mu coś zrobić?- nie zrozumiałam.
- On coś chyba do ciebie czuje.

** Oczami Horana**
Impreza była cudowna tak jak ona. Ona jest śliczna. Nigdy nie widziałem tak ślicznej dziewczyny.
Z rozmyślań wyrwał mnie Liam, który wszedł do mojego pokoju.
- O czym myślisz? –spytał.
- O Karolinie – wybełkotałem.
- Gdzie jest Harry?- zmienił temat.
- Nie wiem, widziałem jak wychodzi z Izą – wzruszyłem ramionami.
- Czyżby on zarywał do Izabell - poruszył zabawnie brwiami.
- Tego to nie wiem – powiedziałem pod nosem.
- O czym tak rozmyślacie? – wchodząc spytał Harry.
- O tobie i Izie – dodałem zmieszanym głosem.
- Gdzie byłeś Hazza? – zapytał Li.
- U Karoliny – odpowiedział loczek.
- Niall czy ty się zakochałeś w niej? –zapytał Harold.
- Tak, ale sam nie wiem czy to ma sens. Ona jest z Polski, a ja z Londynu. Pomijając to że często wyjeżdżamy – posmutniałem.
- Jak się postaracie to wszystko będzie dobrze- pocieszył mnie loczek.

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Rozdział po WIELKIEJ zmianie :) Mam nadzieję że się podobało i czekam na wasze opinie.

Została dodana zakładka Bohaterowie. Gdyby ktoś chciał zobaczyć jak wyobrażam sobie postacie, zapraszam :)

piątek, 25 kwietnia 2014

Rozdział 1

                                        **Oczami Nialla**

Jesteśmy w trasie koncertowej nasz kolejny przystanek to Polska, a dokładnie Warszawa. Nie mogę się doczekać naszych koncertów w tym pięknym kraju. Jutro pierwszym koncertem zaczynamy naszą trasę po Polsce. Po tych koncertach będziemy mieli kilka dni wolnego, zwiedzimy polskie miasta. Za nami pierwsze próby przed koncertem. Jest piękny letni wieczór, nudziło mi się i wyszedłem na spacer.
Wyszedłem na ulice miasta. Jestem pierwszy raz w Polsce i naprawdę nie spodziewałem się, że jego stolica jest ładna. Nagle wpadłem na jakąś szatynkę. Dziewczyna spojrzała na mnie z szeroko otwartymi oczami. No pięknie. Fanka.
-Czy... czy ty jesteś Niall Horan?- spytała w języku angielskim, a ja lekko skinąłem głową. Dziewczyna szerzej otworzyła swoje ciemne oczy i zaczęła niewyobrażalnie głośno piszczeć.
Chciałem ją w jakiś sposób uciszyć, ale było już za późno. Zwróciła uwagę kilku osób, które w mgnieniu oka znalazły się przy nas, prosząc o autografy i zdjęcia. Zgodziłem się chętnie. Lubiłem swoje fanki.
Jakiś czas później przedarłem się pomiędzy nimi i wróciłem do hotelu, kiedy było grubo po dziesiątej. Położyłem się na łóżku i wbiłem na twitter'a, przeglądałem posty i zobaczyłem że nasze fanki są podekscytowane naszym jutrzejszym koncertem.
             **Następnego dnia**
Kolejny dzień zapowiada się interesująco. Wstałem o 6.30. Jak zwykle szybki prysznic, ubrałem się i wyszedłem z pokoju. Znowu obudziłem się ostatni. Zszedłem do restauracji hotelowej chłopaki już tam byli. Przywitałem się z całą ekipą, podając rękę. Zjedliśmy śniadanie i wyszliśmy na próbę. Po dwudziestu minutach byliśmy już na miejscu. Nie mogłem się doczekać wieczornego koncertu, który miał się rozpocząć za osiem godzin.
Cztery godziny męczących prób za nami. Nasz występ odbędzie się na Stadionie Narodowym. Na obiad poszliśmy do restauracji La Cantina, złożyliśmy zamówienia i po godzinie wróciliśmy na ostatnie przygotowania. Wybraliśmy piosenki, które zaśpiewamy i po raz setny przećwiczyliśmy je, żeby wszystko wyszło jak powinno wyjść.
 Już o 17.30 zaczęli się schodzić ludzie. Za pół godziny zaczynamy koncert. Może trudno w to uwierzyć, ale strasznie się stresujemy. Ludzie myslą, że przychodzi nam to z wielką łatwością, ale wcale tak nie jest. Bardzo sie stresujemy. Mimo to świetnie bawimy się na każdym koncercie.
 Po koncercie zakończonym około godziny 21.00 rozdawaliśmy autografy i robiliśmy zdjęcia z naszymi fanami. Po czym poszedłem się przewietrzyć. Lubiłem tak bezcelowo spacerować. Odprężało mnie to. Wtedy mogłem wreszcie odpocząć od natłoku obowiązków, fanów i nawet chłopaków. Czasami po prostu tego potrzebowałem.
 Nagle wpadłem na śliczną blondynkę.
- Przepraszam- bąknęła w moją stronę w języku polskim, nawet na mnie nie patrząc. Nie zrozumiałem nawet słowa.
- Przepraszam, ale nie mówię po polsku- powiedziałem w moim języku. Dopiero wtedy podniosła na mnie wzrok i szerzej otworzyła swoje piękne jak ocean niebieskie oczy. Chyba wiedziała kim jestem.- Byłaś może na koncercie? - zapytałem
- Tak. - odpowiedziała i głośno przełknęła ślinę.
- Podobał Ci się koncert?
- Tak. - znowu odpowiedziała, nie odrywając ode mnie wzroku.
- Jesteś fanką?- podniosłem jedną brew do góry i modliłem się żeby nie zaczęła krzyczeć.
- Tak- przytaknęła.- Ale nie bój się. Nie jestem psychofanką- uśmiechnęła się uroczo.-Nazywam się Karolina- wyciągnęła w moją stronę swoją małą dłoń.
- Niall. Miło mi Cię poznać. - uścisnąłem jej dłoń, a ona sie lekko zarumieniła. To było takie urocze.
- Przepraszam już muszę iść. - rzekła mi dziewczyna
- Mam jeszcze jedno pytanie- zatrzymałem ją.
- Jakie? - zapytała z ciekawością.
- Dasz się zaprosić na kawę? - zapytałem
- Z miłą chęcią - odpowiedziała i ponownie na jej  policzki wkradł się rumieniec.
- To będę po Ciebie jutro o 15.00. - oznajmiłem blondynce.
- Dobrze. -rzuciła
- Do zobaczenia piękna. - powiedziałem.
- Do zobaczenia - odpowiedziała.
- Był bym zapomniał - miałem ochotę walnąć się w głowę z otwartej dłoni.
- O czym? - zapytała
- Podaj mi swój adres.
- Kopernika 25- oznajmiła po czym odeszła.
- Do zobaczenia jutro.- rzuciłem
- Pa pa- pomachała mi, odwróciła się i odeszła, a ja stałem tam jak kołek i wpatrywałem się w jej, oddalającą się sylwetkę.
Błądziłem przed stadionem przez godzinę. Kiedy wróciłem oczy przyjaciół skierowały się na mnie.
- O co chodzi? - zapytałem
- Gdzie byłeś? - zapytał loczek
- Na spacerze - rzuciłem
- Ach tak. Ty i te twoje spacerki- szturchnął mnie Louis.
Po kilkunastu minutach byliśmy w hotelu. Było już dosyć późno wiec poszedłem pod prysznic. Jak wyszedłem z łazienki wszedłem na twitter'a i zobaczyłem dużo postów na temat naszego koncertu. Najwięcej było o tym, że nasz koncert był super. Czytając komentarze, zauważyłem zdjęcie Karoliny. Nie mogłem zasnąć, bo całą noc myślałem o niej. Nie mogłem się doczekać jutrzejszego spotkania z Karoliną.

                            ** Z perspektywy Karoliny**

Koncert był super, ale to spotkanie z Niall'em Horanem to chyba sen. A jeżeli to prawda, że go spotkałam to i tak dalej nie dowierzam. Byłam tak podekscytowana nawet nie zauważyłam, że była już 3.24 nad ranem. Nie mogę zapomnieć tej słodkiej twarzy, pięknego uśmiechu i jego błyszczących niebieskich oczu.



^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Mam nadzieję, że wam się to spodoba i jest warte pisania, czekam na komentarze nawet i te krytykujące. jak będziecie to czytać to dodawajcie komentarze bo to wielka motywacja. Kolejny rozdział już niebawem.
Rozdział poprawiony.